Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Darmowe probki kosmetykow

» 2015 » Listopad Polowanie na promocje Upoluj co tylko chcesz: konkursy, darmowe próbki, testowanie produktów Konkursy Promocje

Szukaj

Archive for Listopad, 2015

Inspirujące linki: listopad

sobota, Listopad 28th, 2015

Świeżutka porcja inspirujących miejsc w sieci. W edycji listopadowej piszę o slow life i celebracji codzienności z Kinfolk, dwóch nowych projektach dla kobiet, Liderce i KoBBieciarni, które przynoszą nie tylko rozrywkę, ale także solidną dawkę eksperckiej wiedzy z zakresu rozwoju osobistego i zawodowego. Linkuję także do dwóch wideo: klimatycznej Katarakty z fantastycznym wokalem Meli Koteluk i cudownej Adele, która najpierw oczarowała mnie swoimi utworami, a ostatnio poczuciem humoru i dystansem do siebie. Gorąco zapraszam!

Inspirujące linki: listopad

piątek, Listopad 27th, 2015

Świeżutka porcja inspirujących miejsc w sieci. W edycji listopadowej piszę o slow life i celebracji codzienności z Kinfolk, dwóch nowych projektach dla kobiet, Liderce i KoBBieciarni, które przynoszą nie tylko rozrywkę, ale także solidną dawkę eksperckiej wiedzy z zakresu rozwoju osobistego i zawodowego. Linkuję także do dwóch wideo: klimatycznej Katarakty z fantastycznym wokalem Meli Koteluk i cudownej Adele, która najpierw oczarowała mnie swoimi utworami, a ostatnio poczuciem humoru i dystansem do siebie. Gorąco zapraszam!

CERA PLUS Solutions – najlepsza linia nawilżająca?

środa, Listopad 25th, 2015

Minęło kilka tygodni odkąd po raz pierwszy sięgnęłam po serię pielęgnacyjną CERA PLUS Solutions do skóry odwodnionej. Przez ten czas oceniałam cztery kosmetyki: krem do twarzy, krem pod oczy, emulsję micelarną do demakijażu oraz maseczkę nawilżającą. Cztery kosmetyki, a wśród nich dwie perełki i dwa po prostu dobre produkty. Które okazały się pielęgnacyjnymi faworytami i za którymi warto rozejrzeć się w aptece? Wszystkiego dowiecie się w dalszej części artykułu. :)

CERA PLUS Solutions – najlepsza linia nawilżająca?

środa, Listopad 25th, 2015

Minęło kilka tygodni odkąd po raz pierwszy sięgnęłam po serię pielęgnacyjną CERA PLUS Solutions do skóry odwodnionej. Przez ten czas oceniałam cztery kosmetyki: krem do twarzy, krem pod oczy, emulsję micelarną do demakijażu oraz maseczkę nawilżającą. Cztery kosmetyki, a wśród nich dwie perełki i dwa po prostu dobre produkty. Które okazały się pielęgnacyjnymi faworytami i za którymi warto rozejrzeć się w aptece? Wszystkiego dowiecie się w dalszej części artykułu. :)

Jak ubrać dziecko na chłodniejszy spacer?

wtorek, Listopad 24th, 2015

Jeśli chodzi o noworodki, sprawa jest wbrew pozorom dość prosta. Do pierwszego miesiąca życia siedzimy w domowym zaciszu, a potem wychodzimy na spacer. Bez względu na porę roku. Jedyny warunek: na dworze nie może być chłodniej niż -5 stopni. Tak, tak. Lekki mróz wcale nie jest przeszkodą do spacerowania. Oczywiście to będzie krótki spacer, nie dłużej niż 15-20 minut. Z czasem będziemy spacerować dłużej. Małą kruszynkę trzeba odpowiednio ubrać. Najlepszy jest zimowy kombinezon. Rękawiczki nie są niezbędne. Po pierwsze, zwykle rękawki i tak są za długie. A po drugie, i tak maleństwo przykryjemy kocykiem. Rączki zimne nie będą. Wózek (tzw. gondolę – to wózek od urodzenia do około 6-go miesiąca życia) zabezpieczamy przed wiatrem i można wyjść z domu. Jest to większe przeżycie dla mamy niż dziecka, które zwykle na spacerze po prostu śpi i nie w głowie mu podziwianie okolicznych widoków.

Spacer z dzieckiemCodzienny spacer jest dobry nie tylko dla dziecka, które w ten sposób nabywa odporność, ale również dla mamy. Dla niej, to najczęściej jedna z nielicznych okazji do spokojnego wyjścia z domu. Najtrudniejszy jest oczywiście pierwszy spacer. Każdy kolejny będzie łatwiejszy, aż w końcu codziennie spacery staną się prawdziwą przyjemnością.

Większym wyzwaniem jest wyprowadzenie na spacer ruchliwego brzdąca w spacerówce (10 miesięcy na przykład). Już nie śpi przez cały czas, rozgląda się, a gdy zacznie chodzić, to będzie również wychodzić z wózka. W okresie jesienno-zimowym mamy dużo bardziej poważny dylemat ubraniowy. Popularnym, ale niekoniecznie idealnym rozwiązaniem są śpiworki do spacerówki. W stópki ciepło, ale gdy pociecha zamierza wysiąść w celu przyjrzenia się leżącemu w parku patykowi albo z innej równie ważnej przyczyny, zaczyna się problem. Bo co powinno być pod spodem, żeby dziecku było ciepło, jak wyjdzie z wózka? Z kolei jak siedzi w śpiworku, to może być za gorąco.

Śpiworki są mimo to u nas bardzo popularne. Już w listopadzie (wyjątkowo ciepłym w tym roku – temperatura w pierwszej połowie rzadko schodziła poniżej 8 stopni na plusie) widywałam na spacerze ubrane niczym ludziki Michelina bobasy, dodatkowo wstawione w gustowny śpiworek. Gdy tymczasem tatuś pchający wózek (tak, tak, to coraz bardziej widoczne zjawisko i słusznie!) lansował się w cienkiej kurteczce i bejsbolówce z napisem Chicago Bulls. W Chicago to on chyba ostatnio nie był, bo tak się składa, że ja tam niedawno byłam i zaobserwowałam inne zjawisko. 

Temperatura podobna, co na początku listopada w Polsce, czyli 8-12 stopni na plusie i ani jednego dziecka w śpiworze w spacerówce. Za to widziałam łyse główki bez czapeczek, rozpięte kurki, gołe łydki (między butem a spodenkami). Do tego kompletny brak szaliczków i rękawiczek. Tłumacząc na polski – wyjątkowo zimny chów. Co ciekawe, te dzieci nie kaszlały, z nosa im nie ciekło, rodzice nie byli przerażeni, ale za to ubrani bardzo podobnie. Jedna matka niosła po ulicy mniej więcej rocznego chłopca na ręku, który miał dosłownie gołą szyję, bo kurtka była oczywiście całkowicie rozpięta. Widziałam też trzylatka biegającego po ulicy w jeansowych spodniach do kolan. Hardcore. U nas. Bo tam to norma. Dzieci się nie przegrzewa. Oglądają świat w spacerówkach, wiercą się w wózkach, rozglądają na wszystkie strony i żaden puchowy kombinezon ludzika Michelina, ani tym bardziej sztywny śpiwór nie krępuje ich ruchów. Postanowiłam wdrożyć chicagowski styl życia na rodzimym gruncie.

Dziecko na spacerzeŚpiwora nie kupujemy. Jest kombinezon z bucikami i rękawiczkami, ale czeka na ujemną temperaturę. Póki co mamy jeszcze temperaturę dodatnią i ubieram Tosię tak jak siebie, z nieznacznymi modyfikacjami. Tosia pod spodniami ma rajstopy. Na stópkach botki nieocieplane. Na górę idzie body z długim rękawem, bawełniany sweterek i kurtka. Szalik czeka na mrozy, a skoro mama nosi apaszkę, to Tosia po szyją ma jedynie cienką bawełnianą chusteczkę. Jest oczywiście grubsza kurka, ale jeszcze nie puchowa. Obowiązkowa czapka, ale już nie rękawiczki. Lekko chłodne rączki nie są powodem do paniki. Jeśli kark jest ciepły, to wszystko gra. Wzięłam na wszelki wypadek kocyk, żeby przykryć Tosię, gdyby mocniej wiało, ale nie zakładałam go od razu, tylko czekał w pogotowiu. Ubrane w powyższy zestaw wyszłyśmy na spacer po okolicy.

Minęłyśmy kilka, a może kilkanaście wózków. Większość dzieci w spacerówkach była szczelnie skrępowana kilkoma warstwami kurtek, kocyków, szalików i innych okryć. Niektóre chciały się rozejrzeć za mijanym pieskiem albo drepczącą kaczką, ale liczne warstwy im to skutecznie uniemożliwiały. Jedna matka (sama dość lekko ubrana) pchała spacerówkę z pięknym śpiworkiem w czarno-białe wzorki. Rzuciła mi przerażone spojrzenie, gdy zobaczyła moją córeczkę wychylającą się z wózka w stronę zieleni. Tosia tymczasem zrywała listki z krzaków, uśmiechała się do owczarka czekającego pod sklepem i najzwyczajniej w świecie poznawała świat na spacerze. Od czasu do czasu trochę wiało i wtedy jedynie ustawiałam wózek tak, aby była tyłem do wiatru. Obie miałyśmy chłodne ręce, ale żadna z nas z tego powodu nie płakała, ani nie kichała.

Tego dnia spacerowałyśmy prawie godzinę. Podobna aura utrzymywała się przez kilka kolejnych dni i codziennie chodziłyśmy na spacery. Tosia nie dostała kataru, kaszlu, ani gorączki. Natychmiast po przyjściu do domu rozbierałam ją, żeby się nie spociła. Zadowolona raczkowała od razu do swoich zabawek. Nic strasznego się nie stało. Chłodne rączki w domu robiły się ciepłe. W przyszłym tygodniu temperatura ma spaść bliżej zera. Być może założymy kombinezon i rękawiczki, ale nie będziemy się przykrywać kocykiem dodatkowo. Ma być ciepło, ale swobodnie. Spacer dla dziecka to sposób na poznawanie świata. Zawinięte szczelnie w kocyk w pozycji półleżącej nie poogląda zbyt wiele poza zachmurzonym o tej porze roku niebem. Nie możemy też zapominać, że spacerówka to środek transportu, z którego dzieci mają ochotę od czasu do czasu wysiąść. Zwłaszcza, gdy na dworze spadnie cudny biały śnieg. Nie da się odmówić tej przyjemności.

Dominika Chirek

Jak ubrać dziecko na chłodniejszy spacer?

poniedziałek, Listopad 23rd, 2015

Jeśli chodzi o noworodki, sprawa jest wbrew pozorom dość prosta. Do pierwszego miesiąca życia siedzimy w domowym zaciszu, a potem wychodzimy na spacer. Bez względu na porę roku. Jedyny warunek: na dworze nie może być chłodniej niż -5 stopni. Tak, tak. Lekki mróz wcale nie jest przeszkodą do spacerowania. Oczywiście to będzie krótki spacer, nie dłużej niż 15-20 minut. Z czasem będziemy spacerować dłużej. Małą kruszynkę trzeba odpowiednio ubrać. Najlepszy jest zimowy kombinezon. Rękawiczki nie są niezbędne. Po pierwsze, zwykle rękawki i tak są za długie. A po drugie, i tak maleństwo przykryjemy kocykiem. Rączki zimne nie będą. Wózek (tzw. gondolę – to wózek od urodzenia do około 6-go miesiąca życia) zabezpieczamy przed wiatrem i można wyjść z domu. Jest to większe przeżycie dla mamy niż dziecka, które zwykle na spacerze po prostu śpi i nie w głowie mu podziwianie okolicznych widoków.

Spacer z dzieckiemCodzienny spacer jest dobry nie tylko dla dziecka, które w ten sposób nabywa odporność, ale również dla mamy. Dla niej, to najczęściej jedna z nielicznych okazji do spokojnego wyjścia z domu. Najtrudniejszy jest oczywiście pierwszy spacer. Każdy kolejny będzie łatwiejszy, aż w końcu codziennie spacery staną się prawdziwą przyjemnością.

Większym wyzwaniem jest wyprowadzenie na spacer ruchliwego brzdąca w spacerówce (10 miesięcy na przykład). Już nie śpi przez cały czas, rozgląda się, a gdy zacznie chodzić, to będzie również wychodzić z wózka. W okresie jesienno-zimowym mamy dużo bardziej poważny dylemat ubraniowy. Popularnym, ale niekoniecznie idealnym rozwiązaniem są śpiworki do spacerówki. W stópki ciepło, ale gdy pociecha zamierza wysiąść w celu przyjrzenia się leżącemu w parku patykowi albo z innej równie ważnej przyczyny, zaczyna się problem. Bo co powinno być pod spodem, żeby dziecku było ciepło, jak wyjdzie z wózka? Z kolei jak siedzi w śpiworku, to może być za gorąco.

Śpiworki są mimo to u nas bardzo popularne. Już w listopadzie (wyjątkowo ciepłym w tym roku – temperatura w pierwszej połowie rzadko schodziła poniżej 8 stopni na plusie) widywałam na spacerze ubrane niczym ludziki Michelina bobasy, dodatkowo wstawione w gustowny śpiworek. Gdy tymczasem tatuś pchający wózek (tak, tak, to coraz bardziej widoczne zjawisko i słusznie!) lansował się w cienkiej kurteczce i bejsbolówce z napisem Chicago Bulls. W Chicago to on chyba ostatnio nie był, bo tak się składa, że ja tam niedawno byłam i zaobserwowałam inne zjawisko. 

Temperatura podobna, co na początku listopada w Polsce, czyli 8-12 stopni na plusie i ani jednego dziecka w śpiworze w spacerówce. Za to widziałam łyse główki bez czapeczek, rozpięte kurki, gołe łydki (między butem a spodenkami). Do tego kompletny brak szaliczków i rękawiczek. Tłumacząc na polski – wyjątkowo zimny chów. Co ciekawe, te dzieci nie kaszlały, z nosa im nie ciekło, rodzice nie byli przerażeni, ale za to ubrani bardzo podobnie. Jedna matka niosła po ulicy mniej więcej rocznego chłopca na ręku, który miał dosłownie gołą szyję, bo kurtka była oczywiście całkowicie rozpięta. Widziałam też trzylatka biegającego po ulicy w jeansowych spodniach do kolan. Hardcore. U nas. Bo tam to norma. Dzieci się nie przegrzewa. Oglądają świat w spacerówkach, wiercą się w wózkach, rozglądają na wszystkie strony i żaden puchowy kombinezon ludzika Michelina, ani tym bardziej sztywny śpiwór nie krępuje ich ruchów. Postanowiłam wdrożyć chicagowski styl życia na rodzimym gruncie.

Dziecko na spacerzeŚpiwora nie kupujemy. Jest kombinezon z bucikami i rękawiczkami, ale czeka na ujemną temperaturę. Póki co mamy jeszcze temperaturę dodatnią i ubieram Tosię tak jak siebie, z nieznacznymi modyfikacjami. Tosia pod spodniami ma rajstopy. Na stópkach botki nieocieplane. Na górę idzie body z długim rękawem, bawełniany sweterek i kurtka. Szalik czeka na mrozy, a skoro mama nosi apaszkę, to Tosia po szyją ma jedynie cienką bawełnianą chusteczkę. Jest oczywiście grubsza kurka, ale jeszcze nie puchowa. Obowiązkowa czapka, ale już nie rękawiczki. Lekko chłodne rączki nie są powodem do paniki. Jeśli kark jest ciepły, to wszystko gra. Wzięłam na wszelki wypadek kocyk, żeby przykryć Tosię, gdyby mocniej wiało, ale nie zakładałam go od razu, tylko czekał w pogotowiu. Ubrane w powyższy zestaw wyszłyśmy na spacer po okolicy.

Minęłyśmy kilka, a może kilkanaście wózków. Większość dzieci w spacerówkach była szczelnie skrępowana kilkoma warstwami kurtek, kocyków, szalików i innych okryć. Niektóre chciały się rozejrzeć za mijanym pieskiem albo drepczącą kaczką, ale liczne warstwy im to skutecznie uniemożliwiały. Jedna matka (sama dość lekko ubrana) pchała spacerówkę z pięknym śpiworkiem w czarno-białe wzorki. Rzuciła mi przerażone spojrzenie, gdy zobaczyła moją córeczkę wychylającą się z wózka w stronę zieleni. Tosia tymczasem zrywała listki z krzaków, uśmiechała się do owczarka czekającego pod sklepem i najzwyczajniej w świecie poznawała świat na spacerze. Od czasu do czasu trochę wiało i wtedy jedynie ustawiałam wózek tak, aby była tyłem do wiatru. Obie miałyśmy chłodne ręce, ale żadna z nas z tego powodu nie płakała, ani nie kichała.

Tego dnia spacerowałyśmy prawie godzinę. Podobna aura utrzymywała się przez kilka kolejnych dni i codziennie chodziłyśmy na spacery. Tosia nie dostała kataru, kaszlu, ani gorączki. Natychmiast po przyjściu do domu rozbierałam ją, żeby się nie spociła. Zadowolona raczkowała od razu do swoich zabawek. Nic strasznego się nie stało. Chłodne rączki w domu robiły się ciepłe. W przyszłym tygodniu temperatura ma spaść bliżej zera. Być może założymy kombinezon i rękawiczki, ale nie będziemy się przykrywać kocykiem dodatkowo. Ma być ciepło, ale swobodnie. Spacer dla dziecka to sposób na poznawanie świata. Zawinięte szczelnie w kocyk w pozycji półleżącej nie poogląda zbyt wiele poza zachmurzonym o tej porze roku niebem. Nie możemy też zapominać, że spacerówka to środek transportu, z którego dzieci mają ochotę od czasu do czasu wysiąść. Zwłaszcza, gdy na dworze spadnie cudny biały śnieg. Nie da się odmówić tej przyjemności.

Dominika Chirek

5 sposobów na picie wody – jak robić to systematycznie?

piątek, Listopad 20th, 2015

Wszystkie diety świata łączy wspólny element – woda i zalecenie, by popijać ją regularnie w ciągu dnia. Łatwo powiedzieć, ale trudniej zrealizować, zwłaszcza jeśli przez lata, mimo panującej mody na picie wody, nie wyrobiliśmy w sobie tego nawyku. Jak zamienić słodkie napoje lub litrami pitą herbatę czy kawę na systematyczne nawadnianie? Może w tym pomóc kilka skutecznych rozwiązań do wdrożenia w życie od zaraz.

5 sposobów na picie wody – jak robić to systematycznie?

piątek, Listopad 20th, 2015

Wszystkie diety świata łączy wspólny element – woda i zalecenie, by popijać ją regularnie w ciągu dnia. Łatwo powiedzieć, ale trudniej zrealizować, zwłaszcza jeśli przez lata, mimo panującej mody na picie wody, nie wyrobiliśmy w sobie tego nawyku. Jak zamienić słodkie napoje lub litrami pitą herbatę czy kawę na systematyczne nawadnianie? Może w tym pomóc kilka skutecznych rozwiązań do wdrożenia w życie od zaraz.

Korektory mineralne Annabelle Minerals – tuszowanie niedoskonałości i pielęgnacja w jednym

środa, Listopad 18th, 2015

Niewątpliwie warto sięgać po kosmetyki mineralne, jeśli troszczymy się nie tylko o skuteczne przykrycie zaczerwienień, lecz także o kondycję cery. Posiadaczkom skóry problematycznej rekomendowane są zwłaszcza podkłady, pudry i korektory – kosmetyki, które nosimy bezpośrednio na twarzy przez wiele godzin. Do tej ostatniej kategorii należą korektory polskiej marki Annabelle Minerals…
*→ Przeczytaj cały artykuł na *IdaliaStyle.pl* 

Dynia, jabłko, pomarańcza – placki!

środa, Listopad 18th, 2015

Była już zupa dyniowa, zapiekanka, leniwe dyniowe, zatem czas na placki! A placki niezwykłe, bo nie dość, że z dyni, to jeszcze z musem jabłkowo-pomarańczowo- DYNIOWYM ;-)

Co potrzeba:

Placuszki dyniowe z musemna placki:
1 mała dynia hokkaido
250 g mąki pszennej
2 jajka
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
1 torebka cukru waniliowego
3/4 szklanki mleka lub mleka migdałowego
2 łyżki masła orzechowego
tłuszcz do smażenia (masło klarowane, olej kokosowy)

na mus:
2 jabłka
łyżeczka cynamonu
3 łyżki miodu
sok wyciśnięty z 1 pomarańczy

Jak zrobić:

Dynię kroimy na półksiężyce (nie obieramy ze skórki) i pozbawiamy pestek. Półksiężyce pieczemy ok 30-40 min w temp 180 stopni. Studzimy. Bierzemy 2/3 dyni i miksujemy na puree. Następnie dodajemy pozostałe składniki i wszystko razem mieszamy. Powinno powstać dość gęste ciasto (bardziej gęste niż naleśnikowe). Odstawiamy na czas przygotowania musu.
Jabłka obieramy ze skórki i prużymy w garnuszku, dodając bardzo małą ilość wody, tylko tyle, żeby jabłka się nie przypaliły. Pod koniec, jak jabłka zmiękną, czyli po 10-15 min dodajemy cynamon i miód, sok z pomarańczy oraz 1/3 dyni, która została. Wszystkie składniki musu miksujemy blenderem. Mus gotowy.
Smażymy placuszki o średnicy ok 10 cm z obydwu stron, uważając by się nie przypaliły. Placuszki można posypać cukrem pudrem. Podajemy z musem.

Smacznego!

Agata Żyto

Placuszki dyniowe z musem pomarańczowym

  • Najnowsze wpisy

  • Najnowsze komentarze

    • Archiwa

    • Kategorie

    • Meta