Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Darmowe probki kosmetykow

» 2015 » Październik Polowanie na promocje Upoluj co tylko chcesz: konkursy, darmowe próbki, testowanie produktów Konkursy Promocje

Szukaj

Archive for Październik, 2015

7 sposobów na przeżycie jesieni

piątek, Październik 30th, 2015

Czwarty kwartał. W świecie sprzedaży – żniwa! Wszyscy w pełnej mobilizacji. Gdy tylko minie refleksyjny 1 listopada, bożonarodzeniowe szaleństwo ogarnie kraj. Oto przed nami ostatnia prosta – do końca roku zapinamy budżety, dosięgamy targetów, progów premiowych. To ostatnia szansa by się wykazać, nadrobić. Po truchcie, przyszedł czas na sprint.

Budzimy się z trudem i wychodzimy w mroku.  Jeszcze przed wschodem słońca, by w gęstej jak mleko mgle, odstać swoje w korkach. Wracamy również w mroku. Wśród zapadającego w sen zimowy świata, my nie zwalniamy. A może powinniśmy?

Mimo wszystko, mimo deadline-ów, mimo pękającego w szwach kalendarza, mimo „oby dożyć do Świąt, bo potem będzie lepiej”.

Żyjemy tu i teraz. Dziś mierzymy się z brakiem słońca i energii. Dziś smaga nas wiatr i moczy deszcz. Dziś musimy spróbować to nieco odczarować.

Jesteśmy częścią natury. Nie bez powodu, jesień skłania nas bardziej do refleksji, niż zdobywania świata. Jak ją przetrwać?

1. Zatrzymaj się. 

Wiadomo, że to trudne. Zwłaszcza gdy jesteśmy nieco zniecierpliwieni, jesiennie zgorzkniali. Ciągle brak nam czasu. Godzina w prezencie, w ostatni październikowy weekend, nie załatwia problemu. 

Jednak warto się zatrzymać. Chociaż na chwilę. Odejść od komputera, zatrzymać na kawę w trasie, wyciszyć telefon. Zastanowić się, dokąd biegniemy i czy nie zapominamy odpoczywać. Czy przysłowiowe „taczki” nie jeżdżą puste. Odpoczynek powinien być przewidziany na liście zadań, obok aktywności. 

Zatrzymaj się

2. Znajdź swój rytm i czas na sen.

Może nie musisz wcale tak pędzić? Może niektóre rzeczy dadzą się załatwić spokojniej. Może system nie padnie, jeśli nie odhaczysz wszystkich punktów na swojej codziennej liście. Może świat nie przestanie się kręcić, jeśli pozwolisz sobie na godzinę snu więcej?

Jesienią sen jest na wagę złota. Wyspani, działamy skuteczniej, szybciej. Jesteśmy mniej depresyjni. Każdy z nas ma swój idealny wymiar godzinowy, który gwarantuje pełną regenerację. Może to być 6, 7, 8 godzin. Zazwyczaj to wiemy. Doskonale to wiemy. Pilnujmy tego jesienią. Bo ograbianie się z potrzebnych godzin i tak osłabia nasza efektywność i sprawia, że musimy pracować dłużej. 

3. Chwytaj promienie.

Cały czas ewentualnej aktywności słońca spędzamy w pracy, szkole, w czterech ścianach budynków. Nie przegapmy szansy na promienie, które sprawią, że zrobi nam się cieplej na ciele i na duszy. Może właśnie można sobie zrobić kwadrans przerwy na wyjście do sklepu po bułkę, czy gazetę. Albo wychynąć na taras swojego biurowca i wypić tam kawę? 

A gdy trafi się już tak nieprawdopodobna okoliczność, jak słoneczny weekend, obligatoryjnie wychodzimy z domu na spacer. Niezależnie od temperatury, wiatru, kałuż, czy braku modnego płaszcza. 

Aktywnie

4. Odkryj w sobie pasję.

Latem natura wypychała nas z domu. Na rower, wycieczkę, imprezę, do znajomych. Dzień zdawał się nie mieć końca, a noc zjawiała się tylko na chwilę – ciepła i łagodna. Mogliśmy wszystko i wszystkiego nam się chciało.

Jesienią pasja w nas zasypia. Nie pozwólmy jej! Znajdźmy sobie zajęcie. Każdy ma czynność, którą lubi robić. Posiada wart rozwinięcia talent. Do rysunku, gotowania, nauki języków, tańca, robienia i obróbki zdjęć, dziergania na drutach, pisania limeryków, nastawiania nalewek, gry na gitarze… Można by długo wymieniać. Czas zapisać się na kurs, warsztat, kupić poradnik do nauki w domu. Rozwijanie swych talentów to czysta przyjemność. Satysfakcja, która rozświetli szarą codzienność w braku słońca.

5. Ruszaj się.

Jesienne przesilenie, brak energii, apatia i w końcu wegetacja aż do wiosennych odwilży. Tak czasem wygląda scenariusz stanów ciała i duszy na okres od października do marca. Tymczasem energia wykorzystana do ruszenia się, to dobra inwestycja. Bo ruch oddaje nam kolejną jej dawkę. Nie leńmy się. Nie popadajmy w marazm i odrętwienie. Wybierzmy schody zamiast windy, wysiądźmy przystanek wcześniej i zróbmy sobie spacer. Nie wkładajmy biegowych butów na pawlacz. Natura przygotowała nas do aktywności o każdej porze roku. Nigdy nie mościliśmy się zimą w gawrze, jak niedźwiedzie.

Mgła

6. Albo nie ruszaj.

Przewrotnie. Jeśli tryb życia nie pozwala nam zasiąść od świtu do zmroku, a nawet daleko po zmroku, który zapada już koło 16:00 – bądźmy dla siebie łagodni. Jeśli odhaczyliśmy dzielnie całą listę zadań służbowych, nie musimy już odhaczać kolejnej w domu. Tutaj nie walczymy o tytuł pracownika miesiąca.

Nie chodzi o to, by zarosnąć kurzem. Ale czasem trzeba pozwolić podrzemać temu pająkowi na pajęczynie w kącie, zjeść na mieście, zamiast warzyć pół wieczoru kolację z przystawkami. Zamiast nocnej zmiany z laptopem, obejrzeć film, albo posłuchać muzyki sącząc herbatę z pomarańczą i cynamonem. Wziąć ciepłą kąpiel. Po prostu troszkę sobie odpuścić.

7. Odnajdź jesienne radości.

Tak, one istnieją. Uczucie, gdy wchodzi się z zimnego spaceru do ciepłego domu i za chwilę czuć to przyjemne ciepło na policzkach. Ciepłe kakao, czekolada z odrobiną chilli, gorąca herbata z cytryną. Cynamonowe ciasteczka, aromatyczna zupa z dyni, pieczone jabłka z goździkami i miodem. Wieczorny seans filmowy pod ciepłym kocem. Czerwona jarzębina, złoto-rudy park, żołędzie skrzypiące pod nogami. Tajemnicza kołdra puchatej mgły nad łąką. Ulubiony, miękki szal, który na co dzień chroni przed chłodem, a czasem trochę przed światem.

I przytulanie. Nie zapominajcie szczególnie o tym :-)

Marta Ziubińska

7 sposobów na przeżycie jesieni

czwartek, Październik 29th, 2015

Czwarty kwartał. W świecie sprzedaży – żniwa! Wszyscy w pełnej mobilizacji. Gdy tylko minie refleksyjny 1 listopada, bożonarodzeniowe szaleństwo ogarnie kraj. Oto przed nami ostatnia prosta – do końca roku zapinamy budżety, dosięgamy targetów, progów premiowych. To ostatnia szansa by się wykazać, nadrobić. Po truchcie, przyszedł czas na sprint.

Budzimy się z trudem i wychodzimy w mroku.  Jeszcze przed wschodem słońca, by w gęstej jak mleko mgle, odstać swoje w korkach. Wracamy również w mroku. Wśród zapadającego w sen zimowy świata, my nie zwalniamy. A może powinniśmy?

Mimo wszystko, mimo deadline-ów, mimo pękającego w szwach kalendarza, mimo „oby dożyć do Świąt, bo potem będzie lepiej”.

Żyjemy tu i teraz. Dziś mierzymy się z brakiem słońca i energii. Dziś smaga nas wiatr i moczy deszcz. Dziś musimy spróbować to nieco odczarować.

Jesteśmy częścią natury. Nie bez powodu, jesień skłania nas bardziej do refleksji, niż zdobywania świata. Jak ją przetrwać?

1. Zatrzymaj się. 

Wiadomo, że to trudne. Zwłaszcza gdy jesteśmy nieco zniecierpliwieni, jesiennie zgorzkniali. Ciągle brak nam czasu. Godzina w prezencie, w ostatni październikowy weekend, nie załatwia problemu. 

Jednak warto się zatrzymać. Chociaż na chwilę. Odejść od komputera, zatrzymać na kawę w trasie, wyciszyć telefon. Zastanowić się, dokąd biegniemy i czy nie zapominamy odpoczywać. Czy przysłowiowe „taczki” nie jeżdżą puste. Odpoczynek powinien być przewidziany na liście zadań, obok aktywności. 

Zatrzymaj się

2. Znajdź swój rytm i czas na sen.

Może nie musisz wcale tak pędzić? Może niektóre rzeczy dadzą się załatwić spokojniej. Może system nie padnie, jeśli nie odhaczysz wszystkich punktów na swojej codziennej liście. Może świat nie przestanie się kręcić, jeśli pozwolisz sobie na godzinę snu więcej?

Jesienią sen jest na wagę złota. Wyspani, działamy skuteczniej, szybciej. Jesteśmy mniej depresyjni. Każdy z nas ma swój idealny wymiar godzinowy, który gwarantuje pełną regenerację. Może to być 6, 7, 8 godzin. Zazwyczaj to wiemy. Doskonale to wiemy. Pilnujmy tego jesienią. Bo ograbianie się z potrzebnych godzin i tak osłabia nasza efektywność i sprawia, że musimy pracować dłużej. 

3. Chwytaj promienie.

Cały czas ewentualnej aktywności słońca spędzamy w pracy, szkole, w czterech ścianach budynków. Nie przegapmy szansy na promienie, które sprawią, że zrobi nam się cieplej na ciele i na duszy. Może właśnie można sobie zrobić kwadrans przerwy na wyjście do sklepu po bułkę, czy gazetę. Albo wychynąć na taras swojego biurowca i wypić tam kawę? 

A gdy trafi się już tak nieprawdopodobna okoliczność, jak słoneczny weekend, obligatoryjnie wychodzimy z domu na spacer. Niezależnie od temperatury, wiatru, kałuż, czy braku modnego płaszcza. 

Aktywnie

4. Odkryj w sobie pasję.

Latem natura wypychała nas z domu. Na rower, wycieczkę, imprezę, do znajomych. Dzień zdawał się nie mieć końca, a noc zjawiała się tylko na chwilę – ciepła i łagodna. Mogliśmy wszystko i wszystkiego nam się chciało.

Jesienią pasja w nas zasypia. Nie pozwólmy jej! Znajdźmy sobie zajęcie. Każdy ma czynność, którą lubi robić. Posiada wart rozwinięcia talent. Do rysunku, gotowania, nauki języków, tańca, robienia i obróbki zdjęć, dziergania na drutach, pisania limeryków, nastawiania nalewek, gry na gitarze… Można by długo wymieniać. Czas zapisać się na kurs, warsztat, kupić poradnik do nauki w domu. Rozwijanie swych talentów to czysta przyjemność. Satysfakcja, która rozświetli szarą codzienność w braku słońca.

5. Ruszaj się.

Jesienne przesilenie, brak energii, apatia i w końcu wegetacja aż do wiosennych odwilży. Tak czasem wygląda scenariusz stanów ciała i duszy na okres od października do marca. Tymczasem energia wykorzystana do ruszenia się, to dobra inwestycja. Bo ruch oddaje nam kolejną jej dawkę. Nie leńmy się. Nie popadajmy w marazm i odrętwienie. Wybierzmy schody zamiast windy, wysiądźmy przystanek wcześniej i zróbmy sobie spacer. Nie wkładajmy biegowych butów na pawlacz. Natura przygotowała nas do aktywności o każdej porze roku. Nigdy nie mościliśmy się zimą w gawrze, jak niedźwiedzie.

Mgła

6. Albo nie ruszaj.

Przewrotnie. Jeśli tryb życia nie pozwala nam zasiąść od świtu do zmroku, a nawet daleko po zmroku, który zapada już koło 16:00 – bądźmy dla siebie łagodni. Jeśli odhaczyliśmy dzielnie całą listę zadań służbowych, nie musimy już odhaczać kolejnej w domu. Tutaj nie walczymy o tytuł pracownika miesiąca.

Nie chodzi o to, by zarosnąć kurzem. Ale czasem trzeba pozwolić podrzemać temu pająkowi na pajęczynie w kącie, zjeść na mieście, zamiast warzyć pół wieczoru kolację z przystawkami. Zamiast nocnej zmiany z laptopem, obejrzeć film, albo posłuchać muzyki sącząc herbatę z pomarańczą i cynamonem. Wziąć ciepłą kąpiel. Po prostu troszkę sobie odpuścić.

7. Odnajdź jesienne radości.

Tak, one istnieją. Uczucie, gdy wchodzi się z zimnego spaceru do ciepłego domu i za chwilę czuć to przyjemne ciepło na policzkach. Ciepłe kakao, czekolada z odrobiną chilli, gorąca herbata z cytryną. Cynamonowe ciasteczka, aromatyczna zupa z dyni, pieczone jabłka z goździkami i miodem. Wieczorny seans filmowy pod ciepłym kocem. Czerwona jarzębina, złoto-rudy park, żołędzie skrzypiące pod nogami. Tajemnicza kołdra puchatej mgły nad łąką. Ulubiony, miękki szal, który na co dzień chroni przed chłodem, a czasem trochę przed światem.

I przytulanie. Nie zapominajcie szczególnie o tym :-)

Marta Ziubińska

Pędzle Annabelle Minerals

poniedziałek, Październik 26th, 2015

Jestem zdania, że jakość akcesoriów wykorzystywanych do wykonania makijażu jest równie ważna co jakość samych kosmetyków. Nie raz przekonałam się jak na ostateczny rezultat – wykończenie, poziom krycia czy nasycenie koloru wpływa użyty pędzel. Dobry jakościowo potrafi wydobyć z produktów maksimum możliwości.
→ Przeczytaj cały artykuł na *IdaliaStyle.pl*

Pędzle Annabelle Minerals

poniedziałek, Październik 26th, 2015

Jestem zdania, że jakość akcesoriów wykorzystywanych do wykonania makijażu jest równie ważna co jakość samych kosmetyków. Nie raz przekonałam się jak na ostateczny rezultat – wykończenie, poziom krycia czy nasycenie koloru wpływa użyty pędzel. Dobry jakościowo potrafi wydobyć z produktów maksimum możliwości.
→ Przeczytaj cały artykuł na *IdaliaStyle.pl*

Komunikacja językowa, czyli jak zrozumieć własne dziecko

czwartek, Październik 22nd, 2015

Kilkumiesięczny bobas w pewnym momencie swojego życia zaczyna się orientować, że otaczający go świat jest pełen zaskakujących i fascynujących rzeczy. Trudno mu się dziwić. Wyobraźmy sobie, że od pewnego czasu budzimy się na jakiejś zupełnie obcej planecie i codziennie (dosłownie!) widzimy mnóstwo rzeczy po raz pierwszy w życiu. Chcemy wówczas wyrazić swój zachwyt, ale jak to zrobić, skoro z gardła wydobywają się jedynie nieskładne samogłoski? To może być frustrujące. Podobnie bywa z małymi dziećmi. Nie można nie doceniać ich gaworzenia. To nie jest takie sobie „uuauuaaaa” pozbawione sensu.

Moja koleżanka powiedziała mi ostatnio, że jej starszy synek bardzo późno zaczął mówić. Spędzała z nim sporo czasu w domu i przyznała, że wcale nie myślała o tym, żeby do niego mówić. Przewijała go w milczeniu, karmiła w ciszy ze stoickim spokojem i ograniczała się do „aaa, kotki dwa” w przypadku płaczu. Chłopiec również nie odwzajemnił konwersacji poza nieskomplikowanym „aaaaaaaau”. Dopiero przy drugim dziecku zorientowała się, że warto rozmawiać z niemowlakiem, nawet jeśli nie odpowie nam pełnym zdaniem:-) Zwykły uśmiech może być nawiązaniem rozmowy albo odpowiedzią na zadane przez mamę pytanie.

Mowa dzieckaW małym niemowlęcym mózgu zachodzą nieustannie duże zmiany. Wszystko rozwija się w niewiarygodnie szybkim tempie, choć my, rodzice, nie zawsze to odpowiednio interpretujemy i rozumiemy. Nieskładne okrzyki, wypowiadanie „aaaaa” na kilka sposobów ma swoje odrębne znaczenia. Jest to zdziwienie (dlaczego to tak smakuje?), czasami zapytanie (jak się nazywa to szczekające kudłate stworzenie, które minęło mój wózek?), zadowolenie (lubię się z Tobą bawić w a-kuku). A czasami dziecko po prostu ćwiczy swoje struny głosowe i aparat mowy. Nie trzeba wtedy uciszać małej sopranistki, tylko pochwalić za wysokie tony i barwę głosu.

Siedzę więc z moją córeczką na podłodze i przeglądamy gazetę. Tosia bardzo lubi „czytać” wszelką prasę. Nie ma znaczenia, czy to miesięcznik dla kobiet, przegląd motoryzacyjny, czy tygodnik społeczno-polityczny. Mają być zadrukowane tekstem i obrazkami strony, które można (samodzielnie!) przewracać, a następnie wydzierać. Gdy pierwszy raz udało jej się podrzeć gazetę zapytała zdziwiona: – aaaaaaa???!!!, co oznaczało mniej więcej: co się stało z tą kartką? Więc z uśmiechem na ustach powiedziałam jej, że właśnie podarła gazetę. Szybko zrozumiała, o co chodzi, bo przy następnym porwaniu na strzępy gazetki reklamowej z supermarketu (miesięcznika dla kobiet jeszcze nie zdążyłam przeczytać, ale za to przezornie schowałam z pola widzenia) nie pytała o nic, tylko oznajmiła z radością: – aaa!!!, czyli: zobacz, jak fajnie udało mi się podrzeć gazetę! W ten właśnie sposób zaczęłyśmy ze sobą rozmawiać. 

Kontakt z dzieckiemPoznawanie świata jest procesem trudnym i wymagającym niejednego komentarza tego, kto ten świat właśnie poznaje. Czasami bardzo nieskładnego komentarza. Tak jak jest kilka rodzajów płaczu oznaczającego nie tylko głód, ale i zmęczenie, znudzenie, zniecierpliwienie, albo po prostu coś boli, tak samo jest kilka rodzajów okrzyków, zawołań, które tylko pozornie brzmią jak wykrzyczana samogłoska. Te wszystkie okrzyki, ryki, pomruki i inne wydobywające się z małej buzi dźwięki to mozolne ćwiczenia przed wyczekiwanym przez rodziców pierwszym i najważniejszym słowem: „mama”.

Swoją drogą, czy wiecie, dlaczego „mama” brzmi tak samo w wielu językach? Nie, to nie jest międzynarodowy spisek niemowlaków. Po prostu najłatwiej jest połączyć dziecku samogłoskę ze spółgłoską wypowiedzianą z zamkniętymi ustami. Przy takim „r”, czy „k” trzeba się nieźle nagimnastykować, a do „m” wystarczy tylko zamknąć usta. Stąd to specyficzne połączenie zamkniętych ust i samogłoski „a” budzi ogromną euforię rodziców. Jest jeszcze jedna kwestia, która niektórych może nieco rozczarować. Wyczekiwane miesiącami i wypowiedziane wreszcie przez uroczą latorośl słowo „mama” nie jest żadnym werbalnym przejawem miłości wobec własnej rodzicielki. Nic z tych rzeczy. Najprawdopodobniej to sygnał, że dziecko chce… jeść. Cóż, zdaję sobie sprawę, że właśnie rozwiałam niejedne rodzicielskie złudzenia. Ale mimo wszystko fajnie jest to słowo w końcu usłyszeć.

Dominika Chirek

Pieczone pierożki drożdżowe

czwartek, Październik 22nd, 2015

Nie sprawdzałam, nie szukałam w kulinarnych materiałach z czego robi się ciasto na samosy, poszłam w „staropolską wersję”, czyli po prostu ciasto drożdżowe. A żeby było mniej kalorycznie, zamiast smażenia w głębokim tłuszczu wybrałam wersję piekarnikową. Do farszu wykorzystałam warzywa. I wiecie co- wyszły całkiem smaczne :-)

Składniki:

Lepienie pierożkówna farsz:
1,5 szklanki czerwonej soczewicy
3 nieduże ziemniaki
2 małe cebule
1 papryka
1 papryczka ostra
2 marchewki
2 łyżeczki garam masala
1 łyżeczka soli
pieprz do smaku
2 łyżki oliwy i 2 łyżki masła orzechowego

na ciasto:
30 g drożdży
3/4 szklanki mleka
Pierożki zezłocone1 jajko i 1 żółtko
500 g mąki pszennej
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka cukru
1/4 szklanki oleju

Wykonanie:

Ciasto:
Drożdże rozpuszczamy w ciepłym mleku z cukrem i dwiema łyżkami mąki. Zaczyn odstawiamy do wyrośnięcia. Po około 15 minutach dodajemy resztę mąki, sól, jaja, zagniatamy. Na koniec dodajemy olej i wyrabiamy ciasto, aż stanie się gładkie i będzie odchodziło od dłoni. jeśli jest zbyt rzadkie, dodajemy mąkę, jeśli zbyt gęste, trochę mleka. Ciasto odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia i podwojenia objętości- około 45 minut. W tym czasie robimy

Farsz:
Soczewicę gotujemy do miękkości. Ziemniaki obieramy, gotujemy. Warzywa studzimy. Na rozgrzaną na patelni oliwę wrzucamy pokrojoną w kostkę cebulkę, szklimy. Następnie na patelnie dodajemy masło orzechowe, startą na grube
wiórki marchew i pokrojone w drobną kostkę obie papryki. Smażymy 5 minut. Dosypujemy przyprawy i sól, dodajemy soczewicę oraz rozgniecione ziemniaki. Wszystko razem jeszcze 10 minut podsmażamy. W wersji mięsnej Gotowe pierożkinajpierw smażymy posiekane drobno mięso i następnie warzywa j/w. Farsz odstawiamy do ostudzenia.

Ciasto rozwałkowujemy na grubość 3-4 mm i wycinamy krążki, na które nakładamy farsz. Smarujemy brzegi białkiem, albo chociaż wodą przed sklejeniem i mocno dociskamy. Sklejamy brzegi jak w zwykłym pierogu, odkładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia oprószonym mąką. Tak postępujemy do wykorzystania całego ciasta i farszu.

Mnie z powyższych proporcji wyszło około 25 pierożków. Pierożki przykrywamy ściereczką i odstawiamy jeszcze na 20 minut, żeby podrosły. Następnie smarujemy rozmąconym jajkiem i posypujemy np. czarnuszką, albo ulubionymi ziołami.

Wkładamy do rozgrzanego do 190 stopni piekarnika i pieczemy ok 20 minut do zezłocenia.

Powodzenia!

Agata Żyto

Pieczone pierożki drożdżowe

środa, Październik 21st, 2015

Nie sprawdzałam, nie szukałam w kulinarnych materiałach z czego robi się ciasto na samosy, poszłam w „staropolską wersję”, czyli po prostu ciasto drożdżowe. A żeby było mniej kalorycznie, zamiast smażenia w głębokim tłuszczu wybrałam wersję piekarnikową. Do farszu wykorzystałam warzywa. I wiecie co- wyszły całkiem smaczne :-)

Składniki:

Lepienie pierożkówna farsz:
1,5 szklanki czerwonej soczewicy
3 nieduże ziemniaki
2 małe cebule
1 papryka
1 papryczka ostra
2 marchewki
2 łyżeczki garam masala
1 łyżeczka soli
pieprz do smaku
2 łyżki oliwy i 2 łyżki masła orzechowego

na ciasto:
30 g drożdży
3/4 szklanki mleka
Pierożki zezłocone1 jajko i 1 żółtko
500 g mąki pszennej
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka cukru
1/4 szklanki oleju

Wykonanie:

Ciasto:
Drożdże rozpuszczamy w ciepłym mleku z cukrem i dwiema łyżkami mąki. Zaczyn odstawiamy do wyrośnięcia. Po około 15 minutach dodajemy resztę mąki, sól, jaja, zagniatamy. Na koniec dodajemy olej i wyrabiamy ciasto, aż stanie się gładkie i będzie odchodziło od dłoni. jeśli jest zbyt rzadkie, dodajemy mąkę, jeśli zbyt gęste, trochę mleka. Ciasto odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia i podwojenia objętości- około 45 minut. W tym czasie robimy

Farsz:
Soczewicę gotujemy do miękkości. Ziemniaki obieramy, gotujemy. Warzywa studzimy. Na rozgrzaną na patelni oliwę wrzucamy pokrojoną w kostkę cebulkę, szklimy. Następnie na patelnie dodajemy masło orzechowe, startą na grube
wiórki marchew i pokrojone w drobną kostkę obie papryki. Smażymy 5 minut. Dosypujemy przyprawy i sól, dodajemy soczewicę oraz rozgniecione ziemniaki. Wszystko razem jeszcze 10 minut podsmażamy. W wersji mięsnej Gotowe pierożkinajpierw smażymy posiekane drobno mięso i następnie warzywa j/w. Farsz odstawiamy do ostudzenia.

Ciasto rozwałkowujemy na grubość 3-4 mm i wycinamy krążki, na które nakładamy farsz. Smarujemy brzegi białkiem, albo chociaż wodą przed sklejeniem i mocno dociskamy. Sklejamy brzegi jak w zwykłym pierogu, odkładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia oprószonym mąką. Tak postępujemy do wykorzystania całego ciasta i farszu.

Mnie z powyższych proporcji wyszło około 25 pierożków. Pierożki przykrywamy ściereczką i odstawiamy jeszcze na 20 minut, żeby podrosły. Następnie smarujemy rozmąconym jajkiem i posypujemy np. czarnuszką, albo ulubionymi ziołami.

Wkładamy do rozgrzanego do 190 stopni piekarnika i pieczemy ok 20 minut do zezłocenia.

Powodzenia!

Agata Żyto

Manicure hybrydowy: ściągać czy uzupełniać odrosty?

środa, Październik 21st, 2015

[...] ponieważ płytka nie powinna być tak często wystawiania na długotrwały kontakt z acetonem, można pokusić się o wypełnienie odrośniętego paznokcia. Jak to zrobić i czy zawsze ta metoda się sprawdzi?
→ Przeczytaj cały artykuł na *IdaliaStyle.pl*  

Manicure hybrydowy: ściągać czy uzupełniać odrosty?

wtorek, Październik 20th, 2015

[...] ponieważ płytka nie powinna być tak często wystawiania na długotrwały kontakt z acetonem, można pokusić się o wypełnienie odrośniętego paznokcia. Jak to zrobić i czy zawsze ta metoda się sprawdzi?
→ Przeczytaj cały artykuł na *IdaliaStyle.pl*  

Inspirujące linki: wrzesień

piątek, Październik 16th, 2015

Garstka inspirujących linków wartych uwagi – do porannej kawy albo popołudniowego ciastka! :)

Marzycie o przekuciu swojej pasji w biznes? W takim razie musicie posłuchać rozmowy…
→ Przeczytaj cały artykuł na *IdaliaStyle.pl* 

  • Najnowsze wpisy

  • Najnowsze komentarze

    • Archiwa

    • Kategorie

    • Meta