Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Darmowe probki kosmetykow

» 2015 » Maj Polowanie na promocje Upoluj co tylko chcesz: konkursy, darmowe próbki, testowanie produktów Konkursy Promocje

Szukaj

Archive for Maj, 2015

Eko Dzień Dziecka

niedziela, Maj 31st, 2015

Może więc sprawić dziecku w prezencie pianę do kąpieli bez syntetycznych dodatków? Posmarować buzię kremem na słońce z filtrem mineralnym zamiast chemicznym? Albo pozwolić córeczce pomalować usta błyszczykiem bez obawy, że wraz z nim przy okazji zje pół tablicy Mendelejewa? Zamiast kupować kolejne pudło klocków lego albo umalowaną jak na bal, nienaturalnie szczupłą lalkę, może zorganizujemy naszemu dziecku lekcję zdrowego dbania o siebie i nauczymy stosować naturalne kosmetyki. Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym później się będzie myła i czytała listę składników.

Naturalne aromatyZapachy. Sztuczne zapachy to prawdziwa zmora naszych czasów. Wszystko musi pachnieć, od pieluszek po fiołkowy (w nazwie tylko) płyn do płukania ubranek. A gdy dalej za mało pachnie, możemy sobie psiknąć sprajem w łazience albo włączyć zapach do kontaktu. W efekcie mamy cierpią na migreny, a dzieci na alergie skórne. Zastanówmy się, ile sztucznych zapachów jest wokół nas i które możemy wyeliminować. Nie uczmy dzieci, że wszystko musi pięknie pachnieć. Pięknie pachnie las, a nie sosnowy odświeżacz do toalety. Zamiast odświeżać pomieszczenie „wiosenną bryzą” lepiej po prostu otworzyć okno.

Perfumy. To osobna kategoria, bo z perfum raczej trudno zrezygnować. Duszące perfumy przyprawiają o ból głowy niejedną ofiarę obowiązujących trendów w modzie i urodzie. Dorosłym polecam psikać raczej na włosy i ubranie, niż bezpośrednio na skórę. Dla dzieci – to jedne z najbardziej niebezpiecznych produktów. Młode mamy nie powinny się w ogóle perfumować, bo przytulając swoje maleństwa narażają je na bezpośredni kontakt z substancjami, które mogą wywołać niepożądane wrażenie na młodej skórze. Wpatrzona w mamę córeczka prędzej czy później będzie chciała używać perfum. Nie dzielimy się swoimi perfumami z małą damą. Co najwyżej możemy jej zafundować eko mgiełkę do ciała. Psika i pachnie, ale nie szkodzi. 

Naturalna kąpielKąpiel. Im większa i sztywniejsza piana, tym większe prawdopodobieństwo, że płyn do kąpieli zawiera chemiczne pianotwórcze składniki. Najlepiej nie przyzwyczajać dzieci do burzanów piany. Zamiast niej – niech w wannie pływają kaczuszki. Też będzie zabawa.  Płyn do kąpieli dla dzieci nie powinien też intensywnie pachnieć i nie wlewamy go zbyt dużo do wanny. To ma być dodatek, a nie główny składnik kąpieli.

Kosmetyczka mamy. Gdy oglądam wybory małej miss, to przysłowiowy nóż w kieszeni się otwiera. Po pierwsze dziewczynki uczą się niezdrowej rywalizacji w oparciu o urodę, a po drugie ich własne matki tapetują je grubą warstwą kosmetyków. Kolorowe kosmetyki absolutnie nie nadają się dla małych dziewczynek. Jeszcze do niedawna, w pomadkach można było znaleźć śladowe ilości ołowiu. Producenci, pod wpływem coraz większej świadomości konsumentek, zmieniają skład swoich produktów. Ale nie wszyscy. Dlatego nie warto ryzykować, zwłaszcza zdrowiem własnego dziecka. Dziewczynki lubią kosmetyczki mamNie chodzi o to, żeby zamykać na klucz szafkę z kolorówką, ale można wytłumaczyć córeczce, że tusz do rzęs i puder to nie są rzeczy dla niej. Za to podarować jej… błyszczyk do ust. Pod warunkiem, że ma dobry skład.

Krem z filtrem. Ze słońcem nie wolno przesadzać ani w jedną, ani w drugą stronę. Nie chodzi o to, żeby przed nim w panice uciekać, ale też nie leżeć plackiem na plaży przez cały dzień. Słońce dostarcza nam potrzebnej witaminy D. A gdy planujemy spędzić na powietrzu cały dzień, tłumaczymy swoim pociechom, że trzeba się posmarować kremem z filtrem mineralnym. Dzieci zapytają: a co to takiego? Wtedy wyjaśniamy, że krem z filtrem mineralnym działa jak lustro. Promienie słoneczne odbijają się od niego i wieczorem nie będzie gorącej i poparzonej skóry. 

Dzieci w szkole uczą się m.in. o składnikach żywności. Znajoma siedmiolatka powiedziała mi ostatnio, że w sokach dla dzieci jest syrop glukozowo-fruktozowy, który jest niezdrowy i ona więcej tego soku nie będzie piła. To świetnie, że uczymy nasze dzieci zwracać uwagę na składniki znajdujące się w produktach żywnościowych. Może warto też czytać razem z dziećmi listę składników kosmetyków?

Dominika Chirek

Ulubione! Makijaż, pielęgnacja, paznokcie i włosy

niedziela, Maj 31st, 2015

Wpisy o ulubieńcach to z jednej strony najbardziej pracochłonna seria postów, lecz z drugiej jedna z najprzyjemniejszych. Miło jest dzielić się pozytywnymi doświadczeniami, polecać produkty, które się sprawdziły, które pomogły podkreślić czy wypielęgnować urodę. A więc nie przedłużam i przechodzę do sedna – ulubieńcy ostatnich miesięcy w pigułce.:)

Makijaż i paznokcie

W kwestii ulubionego podkładu nic się nie zmieniło. Lekki, o niezwykle przyjemnej konsystencji, trwały, mineralny, w formule matującej, (dotąd) w odcieniu Golden Fairest od Annabelle Minerals to kosmetyk wszechczasów. Nie tylko pozwala zatuszować niedoskonałości mojej cery (liczne przebarwienia, rozszerzone pory, drobne zaczerwienienia), lecz także skutecznie o nią dba – między innymi podlecza wypryski i łagodzi podrażnienia. Cieszy mnie, że marka wciąż się rozwija – słucha swoich klientek i poszerza asortyment o nowe produkty. W ostatnich dniach uchyliłam nieco rąbka tajemnicy, pokazując swatche nowej gamy (obok Golden, Natural i Beige pojawi się Sunny). Fairest przestanie też być najjaśniejszym poziomem. Do gry wchodzi Cream, w którym bladolice powinny odnaleźć coś dla siebie. Wkrótce będę mogła zdradzić coś więcej, a więc stay tuned!

The Balm po raz kolejny miło zaskoczyło mnie jakością cieni. Smoke Balm, która zawierająca trzy kolory o trzech wykończeniach: satynowym, matowym i perłowym, umożliwia wykonanie wprawdzie monochromatycznego makijażu, lecz o różnych poziomach nasycenia. Ciemny grafit pozwala na maksymalne przyciemnienie (a w połączeniu z Duraline na wykonanie kreski), rozświetlająca perła na rozświetlenie (sprawdzi się także na twarzy) a chłodny brąz z domieszką szarości stanowi bazę i łącznik między cieniem najciemniejszym i najjaśniejszym. I to wszystko przy zachowaniu bardzo dobrej trwałości. Kolory nie blakną, nie rolują się i nie wykazują tendencji do nadmiernego osypywania się podczas aplikacji. Smoke Balm to paletka, która sprawdzi się zarówno w domu, w codziennym makijażu jak i na wyjeździe. Podwójne opakowanie wzorowane na pudełku zapałek, klapka na magnes i spore, wyraźne lusterko pozwalają na noszenie w torebce. Lubię ją!

W kwestii tuszu do rzęs nastąpiła ostatnio mała zmiana warty. Postanowiłam nie otwierać kolejnego opakowania Million Volume Lashes So Couture L’Oreal i wypróbować coś nowego. Padło na Volume Elixir Yves Rocher, maskarę w ładnym, złotym opakowaniu z klasyczną, stożkowatą szczoteczką, która ma zapewniać rzęsom spektakularną objętość i dbać o ich kondycję. Co do drugiego zapewnienia to tu się nie wypowiem, ponieważ po kuracji Miralash byłoby to sporym nadużyciem, ale odnośnie pierwszej kwestii jak najbardziej mogę. Początkowo maskara nie powaliła mnie na kolana, wyglądała na rzęsach dość przeciętnie. Po jakimś czasie jednak zaczęła działać tak, jak lubię – sprawiła, że makijaż stał się wyrazisty już po jednej warstwie. Tusz pogrubia rzęsy, podkręca je i lekko wydłuża. Do tego jest trwały i nie skleja włosków. Bardzo przyjemny produkt, który mogłabym w przyszłości kupić ponownie (ale w promocji, bo jednak cena pierwotna jest, moim zdaniem, nieco zawyżona).

Ecolore to marka, którą dopiero poznaję. Posiadam dwa produkty, z których jeden wywarł na mnie naprawdę pozytywne wrażenie. Mowa o Casabella – pięknym, całkowicie matowym różu w chłodnym odcieniu, który policzkom nadaje naturalnie wyglądający, mroźny rumieniec. Poza walorami estetycznymi cechuje go lekko, drobne zmielenie i co za tym idzie – świetna trwałość. Po tak dobrym początku na pewno zainteresuję się pozostałymi kosmetykami Ecolore.

O hybrydach Semilac pisałam ostatnio w poście dotyczącym nowości. Nie chcę się powtarzać (również dlatego, że o lakierach powstanie osobny wpis), więc gorąco zapraszam do zajrzenia. W dużym skrócie – 2 – 3 – tygodniowa trwałość, piękne kolory, świetna pigmentacja i konsystencja. Nie mam do czego się przyczepić. Ba! Rozważam pozbycie się kuferka lakierowego z całą kolekcją Essie, OPI, China Glaze i innych właśnie na rzecz Semilaków.

Pielęgnacja – skóra i włosy

Na początku tygodnia opublikowałam ranking kosmetyków marki Sylveco. Peeling wygładzający znalazł się pośród perełek. W pełni zasłużenie, bo jak mało który tak dobrze wygładza i przy tym nawilża skórę. U mnie funkcjonuje także w roli ekspresowej maseczki – zanim wymasuję nim twarz, zostawiam go na parę chwil, by zadziałały zawarte w nim oleje i ekstrakty. Cały rytuał umila piękny, cytrusowy zapach i zwarta, niespływająca konsystencja. Sylveco, świetna robota!

Drugą perełką okazał się lipowy płyn micelarny. Niezwykle delikatny i przy tym bardzo skuteczny. Wprawdzie z makijażem wodoodpornym radzi sobie przeciętnie, ale to nie problem – i tak na co dzień maluję się raczej lekko, a od ciężkiej tapety mam inny płyn albo po prostu żel myjący. Lipowy micel bez problemu zmywa całą kolorówkę twarzową: podkład mineralny, fluid drogeryjny, puder, róż, bronzer, a i kosmetyki do oczu nie są mu straszne. Jego plusem są także właściwości pielęgnujące – cera po oczyszczeniu jest miękka, odczuwalnie nawilżona, zmatowiona a pory lekko zwężone. Z pewnością kupię kolejną butelkę.

Oleje to jedne z moich ulubionych sposobów dbania o skórę, nie tylko twarzy. Pielęgnuję nimi ciało po kąpieli, a także wcieram we włosy i paznokcie. Kokosowy, arganowy, lniany, łopianowy, ze słodkich migdałów – te funkcjonują w mojej pielęgnacji najczęściej. Do czystych olejów dołączył niedawno olejek Granat BIO. Malutka buteleczka skryła bardzo przyjemna zawartość. Mieszanka, którą proponuje Alterra bardzo pasuje mojej cerze. Kilka kropel wtartych wieczorem po demakijażu sprawia, że cera rano jest promienna, napięta, uspokojona i nawilżona. Jestem właśnie w trakcie zużywania trzeciej buteleczki i myślę, że na tym się nie skończy. 
O serum intensywnie ujędrniającym Yves Rocher miałam okazję, podobnie, jak w przypadku peelingu wygładzającego Sylveco czy hybryd Semilac, wspomnieć we wpisie o nowościach ostatnich tygodni. Wahałam się czy powinien pojawić się w dzisiejszym zestawieniu, ale zaryzykowałam. W końcu używam go już jakiś czas, więc nic nie powinno się zmienić. Za co tak bardzo je polubiłam? Przede wszystkim za intensywne nawilżenie i napięcie skóry. Widzę to zwłaszcza w okolicy oczu i czoła, gdzie posiadam już pierwsze, niestety dość wyraźne zmarszczki. Kosmetyk sprawia, że cera przez niemal cały dzień, od aplikacji rano do wieczornego demakijażu, utrzymuje dobry poziom nawodnienia. Jest jędrna, zbita i wygładzona, co przekłada się także na wygląd makijażu. Muszę przyznać, że Yves Rocher kolejny raz proponuje bardzo dobre serum. Do świetnego, jednego z ulubionych Elixir 7.9, którego zużyłam dwa opakowania, z dużym prawdopodobieństwem dołączy Sérum Végétal Wrinkles & Firmness.
Na koniec zostawiłam sobie włosy i maskę głęboko odżywczą Macadamia Natural Oil. Z całej serii, którą posiadam, ten kosmetyk wydaje mi się najciekawszą pozycją. Genialnie nawilża, wygładza, dociąża włosy i sprawia, że wyglądają jak po wyjściu z salonu. Jest droga, ale, moim zdaniem, warta swojej ceny. Po jej zmyciu włosy nie tylko pięknie wyglądają, ale też wspaniale pachną (do kolejnego mycia). Jeśli będziecie miały okazję to koniecznie dorwijcie chociaż próbkę. Myślę, że nie będziecie zawiedzione.

Więcej przeczytacie we wpisie o aktualnej pielęgnacji włosów.

Podzielcie się swoimi ulubieńcami ostatnich tygodni. Co zachwyciło Was w kategorii makijażu i pielęgnacji? :)

Ulubione! Makijaż, pielęgnacja, paznokcie i włosy

niedziela, Maj 31st, 2015

Wpisy o ulubieńcach to z jednej strony najbardziej pracochłonna seria postów, lecz z drugiej jedna z najprzyjemniejszych. Miło jest dzielić się pozytywnymi doświadczeniami, polecać produkty, które się sprawdziły, które pomogły podkreślić czy wypielęgnować urodę. A więc nie przedłużam i przechodzę do sedna – ulubieńcy ostatnich miesięcy w pigułce.:)

Makijaż i paznokcie

W kwestii ulubionego podkładu nic się nie zmieniło. Lekki, o niezwykle przyjemnej konsystencji, trwały, mineralny, w formule matującej, (dotąd) w odcieniu Golden Fairest od Annabelle Minerals to kosmetyk wszechczasów. Nie tylko pozwala zatuszować niedoskonałości mojej cery (liczne przebarwienia, rozszerzone pory, drobne zaczerwienienia), lecz także skutecznie o nią dba – między innymi podlecza wypryski i łagodzi podrażnienia. Cieszy mnie, że marka wciąż się rozwija – słucha swoich klientek i poszerza asortyment o nowe produkty. W ostatnich dniach uchyliłam nieco rąbka tajemnicy, pokazując swatche nowej gamy (obok Golden, Natural i Beige pojawi się Sunny). Fairest przestanie też być najjaśniejszym poziomem. Do gry wchodzi Cream, w którym bladolice powinny odnaleźć coś dla siebie. Wkrótce będę mogła zdradzić coś więcej, a więc stay tuned!

The Balm po raz kolejny miło zaskoczyło mnie jakością cieni. Smoke Balm, która zawierająca trzy kolory o trzech wykończeniach: satynowym, matowym i perłowym, umożliwia wykonanie wprawdzie monochromatycznego makijażu, lecz o różnych poziomach nasycenia. Ciemny grafit pozwala na maksymalne przyciemnienie (a w połączeniu z Duraline na wykonanie kreski), rozświetlająca perła na rozświetlenie (sprawdzi się także na twarzy) a chłodny brąz z domieszką szarości stanowi bazę i łącznik między cieniem najciemniejszym i najjaśniejszym. I to wszystko przy zachowaniu bardzo dobrej trwałości. Kolory nie blakną, nie rolują się i nie wykazują tendencji do nadmiernego osypywania się podczas aplikacji. Smoke Balm to paletka, która sprawdzi się zarówno w domu, w codziennym makijażu jak i na wyjeździe. Podwójne opakowanie wzorowane na pudełku zapałek, klapka na magnes i spore, wyraźne lusterko pozwalają na noszenie w torebce. Lubię ją!

W kwestii tuszu do rzęs nastąpiła ostatnio mała zmiana warty. Postanowiłam nie otwierać kolejnego opakowania Million Volume Lashes So Couture L’Oreal i wypróbować coś nowego. Padło na Volume Elixir Yves Rocher, maskarę w ładnym, złotym opakowaniu z klasyczną, stożkowatą szczoteczką, która ma zapewniać rzęsom spektakularną objętość i dbać o ich kondycję. Co do drugiego zapewnienia to tu się nie wypowiem, ponieważ po kuracji Miralash byłoby to sporym nadużyciem, ale odnośnie pierwszej kwestii jak najbardziej mogę. Początkowo maskara nie powaliła mnie na kolana, wyglądała na rzęsach dość przeciętnie. Po jakimś czasie jednak zaczęła działać tak, jak lubię – sprawiła, że makijaż stał się wyrazisty już po jednej warstwie. Tusz pogrubia rzęsy, podkręca je i lekko wydłuża. Do tego jest trwały i nie skleja włosków. Bardzo przyjemny produkt, który mogłabym w przyszłości kupić ponownie (ale w promocji, bo jednak cena pierwotna jest, moim zdaniem, nieco zawyżona).

Ecolore to marka, którą dopiero poznaję. Posiadam dwa produkty, z których jeden wywarł na mnie naprawdę pozytywne wrażenie. Mowa o Casabella – pięknym, całkowicie matowym różu w chłodnym odcieniu, który policzkom nadaje naturalnie wyglądający, mroźny rumieniec. Poza walorami estetycznymi cechuje go lekko, drobne zmielenie i co za tym idzie – świetna trwałość. Po tak dobrym początku na pewno zainteresuję się pozostałymi kosmetykami Ecolore.

O hybrydach Semilac pisałam ostatnio w poście dotyczącym nowości. Nie chcę się powtarzać (również dlatego, że o lakierach powstanie osobny wpis), więc gorąco zapraszam do zajrzenia. W dużym skrócie – 2 – 3 – tygodniowa trwałość, piękne kolory, świetna pigmentacja i konsystencja. Nie mam do czego się przyczepić. Ba! Rozważam pozbycie się kuferka lakierowego z całą kolekcją Essie, OPI, China Glaze i innych właśnie na rzecz Semilaków.

Pielęgnacja – skóra i włosy

Na początku tygodnia opublikowałam ranking kosmetyków marki Sylveco. Peeling wygładzający znalazł się pośród perełek. W pełni zasłużenie, bo jak mało który tak dobrze wygładza i przy tym nawilża skórę. U mnie funkcjonuje także w roli ekspresowej maseczki – zanim wymasuję nim twarz, zostawiam go na parę chwil, by zadziałały zawarte w nim oleje i ekstrakty. Cały rytuał umila piękny, cytrusowy zapach i zwarta, niespływająca konsystencja. Sylveco, świetna robota!

Drugą perełką okazał się lipowy płyn micelarny. Niezwykle delikatny i przy tym bardzo skuteczny. Wprawdzie z makijażem wodoodpornym radzi sobie przeciętnie, ale to nie problem – i tak na co dzień maluję się raczej lekko, a od ciężkiej tapety mam inny płyn albo po prostu żel myjący. Lipowy micel bez problemu zmywa całą kolorówkę twarzową: podkład mineralny, fluid drogeryjny, puder, róż, bronzer, a i kosmetyki do oczu nie są mu straszne. Jego plusem są także właściwości pielęgnujące – cera po oczyszczeniu jest miękka, odczuwalnie nawilżona, zmatowiona a pory lekko zwężone. Z pewnością kupię kolejną butelkę.

Oleje to jedne z moich ulubionych sposobów dbania o skórę, nie tylko twarzy. Pielęgnuję nimi ciało po kąpieli, a także wcieram we włosy i paznokcie. Kokosowy, arganowy, lniany, łopianowy, ze słodkich migdałów – te funkcjonują w mojej pielęgnacji najczęściej. Do czystych olejów dołączył niedawno olejek Granat BIO. Malutka buteleczka skryła bardzo przyjemna zawartość. Mieszanka, którą proponuje Alterra bardzo pasuje mojej cerze. Kilka kropel wtartych wieczorem po demakijażu sprawia, że cera rano jest promienna, napięta, uspokojona i nawilżona. Jestem właśnie w trakcie zużywania trzeciej buteleczki i myślę, że na tym się nie skończy. 
O serum intensywnie ujędrniającym Yves Rocher miałam okazję, podobnie, jak w przypadku peelingu wygładzającego Sylveco czy hybryd Semilac, wspomnieć we wpisie o nowościach ostatnich tygodni. Wahałam się czy powinien pojawić się w dzisiejszym zestawieniu, ale zaryzykowałam. W końcu używam go już jakiś czas, więc nic nie powinno się zmienić. Za co tak bardzo je polubiłam? Przede wszystkim za intensywne nawilżenie i napięcie skóry. Widzę to zwłaszcza w okolicy oczu i czoła, gdzie posiadam już pierwsze, niestety dość wyraźne zmarszczki. Kosmetyk sprawia, że cera przez niemal cały dzień, od aplikacji rano do wieczornego demakijażu, utrzymuje dobry poziom nawodnienia. Jest jędrna, zbita i wygładzona, co przekłada się także na wygląd makijażu. Muszę przyznać, że Yves Rocher kolejny raz proponuje bardzo dobre serum. Do świetnego, jednego z ulubionych Elixir 7.9, którego zużyłam dwa opakowania, z dużym prawdopodobieństwem dołączy Sérum Végétal Wrinkles & Firmness.
Na koniec zostawiłam sobie włosy i maskę głęboko odżywczą Macadamia Natural Oil. Z całej serii, którą posiadam, ten kosmetyk wydaje mi się najciekawszą pozycją. Genialnie nawilża, wygładza, dociąża włosy i sprawia, że wyglądają jak po wyjściu z salonu. Jest droga, ale, moim zdaniem, warta swojej ceny. Po jej zmyciu włosy nie tylko pięknie wyglądają, ale też wspaniale pachną (do kolejnego mycia). Jeśli będziecie miały okazję to koniecznie dorwijcie chociaż próbkę. Myślę, że nie będziecie zawiedzione.

Więcej przeczytacie we wpisie o aktualnej pielęgnacji włosów.

Podzielcie się swoimi ulubieńcami ostatnich tygodni. Co zachwyciło Was w kategorii makijażu i pielęgnacji? :)

NATURATIV na nowym terminalu!

czwartek, Maj 28th, 2015

NATURATIV na Lotnisku ChopinaCo oznacza modernizacja dla warszawskiego lotniska? Przepustowość do 20 mln rocznie już w ciągu  najbliższych lat, nowe stanowiska biur podróży, wypożyczalni samochodów, linii lotniczych, restauracje, bary.

I oczywiście… nowe sklepy! Aż 15 o łącznej powierzchni prawie 3 tysięcy metrów kwadratowych! Czyli całkiem spory obszar do leniwych poszukiwań, na które nigdy nie mamy czasu w pędzie rzeczywistości, a czasem w oczekiwaniu na odlot – nagle robi się na nie miejsce.

To też szansa dla tych, którzy w pośpiechu zapomnieli o spakowaniu np. swojego ulubionego kosmetyku do walizki.

Naturativ_HomeSpa Hand Peeling
Naturativ_Cuddling Body Scrub

 

Na nowym terminalu czekać będzie na nich bogata oferta kosmetyków naturalnych NATURATIV. Przypominamy, że jest to siostrzana marka PAT&RUB – do tej pory eksportowana poza granice kraju.  

Składy kosmetyków NATURATIV są identyczne z PAT&RUB, ale nazwa i design bardziej nowoczesne. 

Prosta NAZWA, minimalistyczne, ale wyrafinowane opakowania, trafiły w gust europejskich klientów. NATURATIV został doceniony i jest już pożądany przez klientów w Japonii, Włoszech, Danii, Finlandii, Luksemburgu.

Teraz czeka na wszystkich również na Lotnisku Chopina! :-)

Marta Ziubińska

NATURATIV na nowym terminalu!

środa, Maj 27th, 2015

NATURATIV na Lotnisku ChopinaCo oznacza modernizacja dla warszawskiego lotniska? Przepustowość do 20 mln rocznie już w ciągu  najbliższych lat, nowe stanowiska biur podróży, wypożyczalni samochodów, linii lotniczych, restauracje, bary.

I oczywiście… nowe sklepy! Aż 15 o łącznej powierzchni prawie 3 tysięcy metrów kwadratowych! Czyli całkiem spory obszar do leniwych poszukiwań, na które nigdy nie mamy czasu w pędzie rzeczywistości, a czasem w oczekiwaniu na odlot – nagle robi się na nie miejsce.

To też szansa dla tych, którzy w pośpiechu zapomnieli o spakowaniu np. swojego ulubionego kosmetyku do walizki.

Naturativ_HomeSpa Hand Peeling
Naturativ_Cuddling Body Scrub

 

Na nowym terminalu czekać będzie na nich bogata oferta kosmetyków naturalnych NATURATIV. Przypominamy, że jest to siostrzana marka PAT&RUB – do tej pory eksportowana poza granice kraju.  

Składy kosmetyków NATURATIV są identyczne z PAT&RUB, ale nazwa i design bardziej nowoczesne. 

Prosta NAZWA, minimalistyczne, ale wyrafinowane opakowania, trafiły w gust europejskich klientów. NATURATIV został doceniony i jest już pożądany przez klientów w Japonii, Włoszech, Danii, Finlandii, Luksemburgu.

Teraz czeka na wszystkich również na Lotnisku Chopina! :-)

Marta Ziubińska

Piękny uśmiech z #mywhiteday i Colgate Max White One Optic

środa, Maj 27th, 2015

W jednym z ostatnich wpisów wspomniałam, że najsilniejszym trendem na wiosnę i lato jest dla mnie kolor biały. Lubię go właściwie przez cały rok, ale szczególne upodobanie ma w moich oczach właśnie podczas ciepłych miesięcy. Białe ubrania i dodatki, jasne, pełne światła wnętrza, białe kwiaty – bielą mogłabym otaczać się w każdej dziedzinie życia. Kolor ten kojarzy mi się z elegancją, prostotą, jest kobiecy, łagodzi rysy twarzy i pasuje na niemal na każdą okazję. Biel to także pierwsze skojarzenie, jeśli chodzi o higienę, na przykład, jamy ustnej. Gdy myślę o pięknym uśmiechu widzę nie tylko zadbane, jędrne, nawilżone wargi, ale i zdrowe, śnieżnobiałe zęby. Ponieważ ta kwestia jest dla mojego dobrego samopoczucia równie ważna, co staranny makijaż oraz idealnie dopasowane ubranie, zgodziłam się wziąć udział w Moim Białym Dniu – akcji promującej produkty marki Colgate.

#mywhiteday to świetna okazja, by poprzez zabawę kolorem białym, zwrócić uwagę na konieczność regularnego dbania o zdrowy uśmiech oraz płynące z tego korzyści dla naszego zdrowia i dobrego nastroju. W tym celu do wypróbowania otrzymałam nowość na rynku – pastę do zębów Colgate Max White One Optic, a pod koniec dzisiejszego wpisu będę miała przyjemność zaprosić do udziału w akcji również Was. Konkurs i nagrody, w tym koszulki, biżuteria i zestawy produktów Colgate czekają. :)
Colgate Max White One Optic jest pierwszą pastą zawierającą klinicznie potwierdzone optyczne rozjaśniacze oraz aktywne składniki, które w bezpieczny sposób usuwają przebarwienia, sprawiając, że zęby stają się gładkie, czyste oraz bielsze już po pierwszym użyciu. Skąd to ekspresowe działanie? Owe optyczne rozjaśniacze pod postacią granatowych drobinek, zatopione w gęstej paście o srebrnym kolorze, pod wpływem szczotkowania tworzą niebieską pianę zapewniającą tymczasowy efekt wybielenia. Rozjaśniające działanie Max White One Optic można zatem podzielić na dwa etapy: pierwszy to czyszczenie – kosmetyk usuwa zanieczyszczenia z powierzchni zębów za pomocą krzemionki o wysokim stopniu ścieralności, drugi natomiast dotyczy wspomnianego optycznego wybielenia za sprawą rozjaśniaczy, odbijających niebieskie światło od szkliwa. Przyznam, że uwielbiam takie nowoczesne rozwiązania w kosmetykach, pozwalające szybciej uzyskać oczekiwane efekty.

Jeśli chodzi o komfort stosowania pasty, jestem zadowolona. Plusem jest nie tylko zwarta konsystencja, niespływająca ze szczoteczki, delikatny miętowy zapach (nie drażni języka!), który mimo wszystko jest długo obecny w ustach czy wysoki poziom ścieralności, zapewniający zębom połysk i odczuwalne oczyszczenie (nie lubię słabościeralnych past), lecz także wygodne, praktyczne opakowanie – miękka tubka z płaskim korkiem na zatrzask (opcja idealna dla gubiących nakrętki). Takie rozwiązanie pozwala wykorzystać pastę praktycznie do ostatniej porcji, a także postawić ją na kafelkach. Sugerowana cena Colgate Max White One Optic to 11,99 zł.
Regularne mycie zębów jest oczywistą oczywistością :) Bez tego ani rusz. Jednak poza codzienną higieną, biel szkliwa można spróbować wydobyć także poprzez inne sposoby, na przykład, triki makijażowe. Sama stosuję chociażby metodę z kolorem pomadki. Te w tonacji niebieskiej (liliowe róże czy fuksja) lub szminki w odcieniu dojrzałej wiśni spowodują, że zęby staną się optycznie jaśniejsze. Chłodna tonacja dotyczy także pozostałych kosmetyków. Bronzer czy róż do policzków pozbawiony dominujących ciepłych – koralowych, brzoskwiniowych lub rudych akcentów podkreśli biel zębów.
Jak wspomniałam we wstępie, chciałabym zaprosić Was do wzięcia udziału w akcji #mywhiteday, a dokładnie w konkursie z akcją związanym. Zadanie konkursowe jest proste, aczkolwiek wymaga kreatywności. Polega na wykonaniu zdjęcia lub/i krótkiego filmu, na którym pokażesz jak zainspirował Cię kolor biały – możesz przywdziać białą kreację, pokazać piękny uśmiech lub w inny, dowolny sposób zaprezentować inspirację tą barwą. Zdjęcie lub film z hashtagiem #mywhiteday lub/i #MWOOptic umieść w wybranym serwisie, na przykład, społecznościowym jak Facebook, Twitter, Instagram, Youtube czy Google Plus, a bezpośredni link do niego (wraz ze swoim imieniem i aktualnym adresem e-mail) wklej w komentarzu pod dzisiejszym wpisem. Wśród najciekawszych zgłoszeń wyłonię 5 osób:
- pierwsze dwie, laureaci nagrody głównej, otrzymają zestaw zawierający: białą koszulkę z nadrukiem (rozmiar M), bransoletkę, pastę Max White One Optic, płyn do płukania ust Max White One i szczoteczkę do zębów Colgate.
- pozostałe trzy osoby otrzymają zestaw: pasta Max White One Optic oraz płyn do płukania ust Max White One i szczoteczkę do zębów Colgate.
Konkurs trwa od 27 maja do 7 czerwca. W ciągu 2 dni od zakończenia konkursu ogłoszę wyniki (pod dzisiejszym wpisem).
Nie pozostaje mi nic innego, jak gorąco zachęcić Was do uczestnictwa w #mywhiteday. Bądźcie kreatywne i dajcie zainspirować się bielą! :) Z niecierpliwością czekam na Wasze zgłoszenia.
Podzielcie się Waszymi sposobami na piękny, śnieżnobiały uśmiech. Jak na co dzień dbacie zęby? Macie ulubione produkty? Czy zwracacie uwagę na ich wygląd u innych osób?

Solarium dla dziecka?!

środa, Maj 27th, 2015

Przygotowania do Pierwszej Komunii coraz bardziej przypominają przygotowania do ślubu. Zwłaszcza w przypadku dziewczynek. Matki nie ograniczają się do sukni-prawie-ślubnej, przyjęcia w drogiej restauracji, ale postanawiają upiększyć swoje córki za wszelką cenę. Pomijam aspekt religijny całego przedsięwzięcia, bo wobec zabiegów niektórych rodziców, wydaje się on mieć niewielkie znaczenie.

Pierwszokomunijne szaleństwo
Tu chodzi o wygląd. Dosłownie. Nie da się wprawdzie zrobić pełnego makijażu dziewięciolatce, ale… można ją posłać na solarium.
Będzie bardziej opalona, taka zdrowo wyglądająca, jakby wróciła z Hiszpanii. To nie żart! Gabinety kosmetyczne wyposażone w łóżka do opalania, z roku na rok odnotowują wzrost zainteresowania swoimi usługami w maju, ze strony rodziców dziewczynek przystępujących do Pierwszej Komunii. Zgroza. Problem w tym, że to rodzice decydują o tym, czy dziecko może skorzystać z solarium, czy nie. Większość salonów kosmetycznych nie robi trudności. Co więc należałoby zrobić, jeśli mamy do czynienia z niemądrymi (delikatnie mówiąc) rodzicami? 

W tym roku kres tym praktykom postanowił położyć Rzecznik Praw Dziecka. Wystosował pismo do Ministra Zdrowia z postulatem całkowitego zakazu korzystania z solarium przez dzieci i młodzież do 18 roku życia. Chwała mu za to. Sama, będąc nastolatką, korzystałam z solarium. Ulegałam niezdrowej modzie i propagandzie, że solarium w zimie to jest nawet wskazane, bo mamy za mało słońca. Bzdura. Dziś już nikt nie ma wątpliwości, że korzystanie z solarium do recepta na wyhodowanie raka skóry. Nie należy również zapominać o tym, że dawki promieniowania otrzymane w ciągu całego życia kumulują się, czyli opalenizna znika, ale nie szkody nią wyrządzone w organizmie.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) już w 2008 r. przedstawiła dane potwierdzające wzrost zachorowania na nowotwór skóry w związku z nadmiernym korzystaniem ze sztucznego promieniowania UV wytwarzanego przez łóżka do opalania. Rzecznik Praw Dziecka podkreślił w swoim wystąpieniu, że rosnąca liczba zachorowań na czerniaka wśród ludzi młodych, uzasadnia wprowadzenie całkowitego zakazu korzystania z solarium przez dzieci i młodzież. Edukacja w tym względzie okazała się niewystarczająca, skoro są rodzice skłonni narazić zdrowie własnych dzieci w imię ładnego wyglądu na imprezie komunijnej. Co więcej, zakaz korzystania z solarium dla osób niepełnoletnich wprowadziła już Austria, Francja, Niemcy, czy Wielka Brytania. A w Brazylii i Australii w ogóle nie wolno się opalać w solarium. Rzecznik chce zmian w prawie, aby nawet za zgodą rodziców -gabinety kosmetyczne nie mogły udostępniać łóżek opalających dzieciom. Niestety zaistniała potrzeba, by prawo było mądrzejsze od niektórych rodziców.

Dominika Chirek

Filtry mineralne – kto i jak powinien je stosować?

środa, Maj 27th, 2015

Co to są filtry mineralne?

Filtry mineralne to związki nieorganiczne (chemiczne są związkami organicznymi, czyli zawierają atomy węgla). Zaliczamy tutaj tylko 2 związki:

Najczęściej stosowane są razem, ponieważ doskonale się uzupełniają.

Działanie

Cząsteczki filtrów mineralnych są większe, niż w przypadku chemicznych i nie wnikają w skórę. Tworzą na niej płaszcz ochronny, który odbija promienie, ale same nie ingerują do wewnątrz. Ich działanie jest „fizyczne”, następuje poprzez odbijanie właśnie, a nie poprzez reakcje chemiczne.

To dlatego te mineralne tak zalecane są w przypadku podatnej na podrażnienia, delikatnej skóry niemowląt i dzieci oraz dorosłych wrażliwców. Są uważane za zdrowsze i bezpieczniejsze.

Stabilność

Filtry chemiczne, nawet bez udziału wody, piasku, czy innego ścierania, z czasem mogą tracić „stabilność”, czyli działanie ochronne. W przypadku mineralnych – działanie jest trwałe, choć oczywiście, gdy stosujemy niewodoodporny kosmetyk, lub spędzamy czas wyjątkowo aktywnie (co jest właściwe zwłaszcza młodszym plażowiczom) – warto co 2-3 godziny wsmarować kosmetyk z filtrem ponownie.

Dodatkową zaletą filtrów mineralnych jest to, że działają natychmiast. Nie musimy pamiętać, by zastosować je na pół godziny, czy godzinę przed wyjściem na słońce. Bo, tak jak już zostało napisane, ich działanie jest fizyczne – płaszcz cząsteczek rozprowadzony na skórze od razu odbija promienie, nie musi zajść żadna reakcja chemiczna.

Flitry na duże słońce

Wysokie faktory kupujemy głównie z myślą o najmłodszych członkach rodziny. Młoda, wrażliwa skóra potrzebuje silnej ochrony. Czasem jednak wrażliwość nie przemija z wiekiem i wówczas – by nie narazić się na oparzenia – powinniśmy wybrać wysoki filtr UV.

Jeśli mamy jasną karnację – warto użyć minimalnie SPF 30 – bez obawy – nie blokuje promieni słonecznych całkowicie. Nie wrócimy z urlopu tak samo bladzi, gdy wyjeżdżaliśmy. Za to opalenizna będzie subtelna i po prostu zdrowa.

Gdy mamy bardzo wrażliwą skórę, znamiona i inne miejsca, które nie powinny być opalane, mieliśmy niedawno zabieg dermatologii estetycznej albo, po prostu, nasza skóra jest już zmęczona słońcem i chcemy dać jej odpocząć – należy sięgnąć po SPF 50 lub SPF 50+.

324-Emulsja-ochronna-z-filtrem-mineralnym-na-slonce-do-twarzy-i-ciala-SWEETPrzykładem kosmetyku z filtrami mineralnymi UVB i UVA (tlenek cynku i ditlenek tytanu), który służyć może całej rodzinie w czasie słonecznego urlopu oraz zawsze, gdy spędzamy czas na świeżym powietrzu, jest Emulsja ochronna z filtrem mineralnym na słońce do twarzy i ciała SWEET od PAT&RUB. To właśnie wysoka ochrona – faktor SPF 50. Emulsja jest hipoalergicznym i wodoodpornym kosmetykiem naturalnym – łagodnym i niepachnącym. Idealnie się wchłania i nie bieli skóry. Zawarte w składzie surowce pomagają utrzymać właściwe nawilżenie i zapewniają ochronę antyoksydacyjną.

Ochrona cery przed fotostarzeniem

Ciało opalone na heban, to krótkotrwała radość. Słońce, niestety przyspiesza proces starzenia się skóry. Dlatego lepiej postawić raczej na apetyczne,  oliwkowe muśnięcie, niż czekoladowy brąz. Szczególnie ważne są wrażliwe miejsca, takie jak nasza twarz, która, niezależnie od pory roku – nie jest niczym osłoniona.

Dla kobiet żyjących aktywnie, które chcą wyglądać pięknie cały dzień, gdy pracują, wypoczywają, czy uprawiają sport na świeżym powietrzu – bardzo dobrą propozycją będą kremy i balsamy BBB. Pielęgnują cerę, koloryzują, nadając zdrowy odcień oraz chronią, czasem poprzez zastosowanie filtrów UV.

Balsam BBB ciemniejszy Balsam BBB jaśniejszyNaturalne Balsamy BBB od PAT&RUB – dostępne są w dwóch odcieniach – jaśniejszym i cieplejszym. Zawierają tylko filtry mineralne i przy tym wysoki faktor SPF 30, który skutecznie zabezpieczy przed fotostarzeniem. Naturalne pigmenty subtelnie koloryzują, zastępując fluid. Do tego, balsamy zapewniają bogatą pielęgnację twarzy szyi i dekoltu: chronią i odbudowują włókna kolagenowe, przywracają skórze równowagę hydrolipidową, zwiększają odporność oraz poprawiają elastyczność, napięcie i nawilżenie.

Pamiętajmy o filtrach przeciwsłonecznych – zwłaszcza cieplejszą porą roku. Używajmy ich nie tylko na plaży, ale też zawsze, gdy eksponujemy ciało na słońcu. Uważajmy na dekolty, czoła, nosy i czubki uszu – warto je posmarować wyższym filtrem, gdy np. idziemy na długi spacer. Poza tym zabierajmy ze sobą okulary przeciwsłoneczne i nakrycie głowy – nie tylko dla podkreślenia stylu!:-)

Marta Ziubińska

Piękny uśmiech z #mywhiteday i Colgate Max White One Optic

środa, Maj 27th, 2015

W jednym z ostatnich wpisów wspomniałam, że najsilniejszym trendem na wiosnę i lato jest dla mnie kolor biały. Lubię go właściwie przez cały rok, ale szczególne upodobanie ma w moich oczach właśnie podczas ciepłych miesięcy. Białe ubrania i dodatki, jasne, pełne światła wnętrza, białe kwiaty – bielą mogłabym otaczać się w każdej dziedzinie życia. Kolor ten kojarzy mi się z elegancją, prostotą, jest kobiecy, łagodzi rysy twarzy i pasuje na niemal na każdą okazję. Biel to także pierwsze skojarzenie, jeśli chodzi o higienę, na przykład, jamy ustnej. Gdy myślę o pięknym uśmiechu widzę nie tylko zadbane, jędrne, nawilżone wargi, ale i zdrowe, śnieżnobiałe zęby. Ponieważ ta kwestia jest dla mojego dobrego samopoczucia równie ważna, co staranny makijaż oraz idealnie dopasowane ubranie, zgodziłam się wziąć udział w Moim Białym Dniu – akcji promującej produkty marki Colgate.

#mywhiteday to świetna okazja, by poprzez zabawę kolorem białym, zwrócić uwagę na konieczność regularnego dbania o zdrowy uśmiech oraz płynące z tego korzyści dla naszego zdrowia i dobrego nastroju. W tym celu do wypróbowania otrzymałam nowość na rynku – pastę do zębów Colgate Max White One Optic, a pod koniec dzisiejszego wpisu będę miała przyjemność zaprosić do udziału w akcji również Was. Konkurs i nagrody, w tym koszulki, biżuteria i zestawy produktów Colgate czekają. :)
Colgate Max White One Optic jest pierwszą pastą zawierającą klinicznie potwierdzone optyczne rozjaśniacze oraz aktywne składniki, które w bezpieczny sposób usuwają przebarwienia, sprawiając, że zęby stają się gładkie, czyste oraz bielsze już po pierwszym użyciu. Skąd to ekspresowe działanie? Owe optyczne rozjaśniacze pod postacią granatowych drobinek, zatopione w gęstej paście o srebrnym kolorze, pod wpływem szczotkowania tworzą niebieską pianę zapewniającą tymczasowy efekt wybielenia. Rozjaśniające działanie Max White One Optic można zatem podzielić na dwa etapy: pierwszy to czyszczenie – kosmetyk usuwa zanieczyszczenia z powierzchni zębów za pomocą krzemionki o wysokim stopniu ścieralności, drugi natomiast dotyczy wspomnianego optycznego wybielenia za sprawą rozjaśniaczy, odbijających niebieskie światło od szkliwa. Przyznam, że uwielbiam takie nowoczesne rozwiązania w kosmetykach, pozwalające szybciej uzyskać oczekiwane efekty.

Jeśli chodzi o komfort stosowania pasty, jestem zadowolona. Plusem jest nie tylko zwarta konsystencja, niespływająca ze szczoteczki, delikatny miętowy zapach (nie drażni języka!), który mimo wszystko jest długo obecny w ustach czy wysoki poziom ścieralności, zapewniający zębom połysk i odczuwalne oczyszczenie (nie lubię słabościeralnych past), lecz także wygodne, praktyczne opakowanie – miękka tubka z płaskim korkiem na zatrzask (opcja idealna dla gubiących nakrętki). Takie rozwiązanie pozwala wykorzystać pastę praktycznie do ostatniej porcji, a także postawić ją na kafelkach. Sugerowana cena Colgate Max White One Optic to 11,99 zł.
Regularne mycie zębów jest oczywistą oczywistością :) Bez tego ani rusz. Jednak poza codzienną higieną, biel szkliwa można spróbować wydobyć także poprzez inne sposoby, na przykład, triki makijażowe. Sama stosuję chociażby metodę z kolorem pomadki. Te w tonacji niebieskiej (liliowe róże czy fuksja) lub szminki w odcieniu dojrzałej wiśni spowodują, że zęby staną się optycznie jaśniejsze. Chłodna tonacja dotyczy także pozostałych kosmetyków. Bronzer czy róż do policzków pozbawiony dominujących ciepłych – koralowych, brzoskwiniowych lub rudych akcentów podkreśli biel zębów.
Jak wspomniałam we wstępie, chciałabym zaprosić Was do wzięcia udziału w akcji #mywhiteday, a dokładnie w konkursie z akcją związanym. Zadanie konkursowe jest proste, aczkolwiek wymaga kreatywności. Polega na wykonaniu zdjęcia lub/i krótkiego filmu, na którym pokażesz jak zainspirował Cię kolor biały – możesz przywdziać białą kreację, pokazać piękny uśmiech lub w inny, dowolny sposób zaprezentować inspirację tą barwą. Zdjęcie lub film z hashtagiem #mywhiteday lub/i #MWOOptic umieść w wybranym serwisie, na przykład, społecznościowym jak Facebook, Twitter, Instagram, Youtube czy Google Plus, a bezpośredni link do niego (wraz ze swoim imieniem i aktualnym adresem e-mail) wklej w komentarzu pod dzisiejszym wpisem. Wśród najciekawszych zgłoszeń wyłonię 5 osób:
- pierwsze dwie, laureaci nagrody głównej, otrzymają zestaw zawierający: białą koszulkę z nadrukiem (rozmiar M), bransoletkę, pastę Max White One Optic, płyn do płukania ust Max White One i szczoteczkę do zębów Colgate.
- pozostałe trzy osoby otrzymają zestaw: pasta Max White One Optic oraz płyn do płukania ust Max White One i szczoteczkę do zębów Colgate.
Konkurs trwa od 27 maja do 7 czerwca. W ciągu 2 dni od zakończenia konkursu ogłoszę wyniki (pod dzisiejszym wpisem).
Nie pozostaje mi nic innego, jak gorąco zachęcić Was do uczestnictwa w #mywhiteday. Bądźcie kreatywne i dajcie zainspirować się bielą! :) Z niecierpliwością czekam na Wasze zgłoszenia.
Podzielcie się Waszymi sposobami na piękny, śnieżnobiały uśmiech. Jak na co dzień dbacie zęby? Macie ulubione produkty? Czy zwracacie uwagę na ich wygląd u innych osób?

Solarium dla dziecka?!

wtorek, Maj 26th, 2015

Przygotowania do Pierwszej Komunii coraz bardziej przypominają przygotowania do ślubu. Zwłaszcza w przypadku dziewczynek. Matki nie ograniczają się do sukni-prawie-ślubnej, przyjęcia w drogiej restauracji, ale postanawiają upiększyć swoje córki za wszelką cenę. Pomijam aspekt religijny całego przedsięwzięcia, bo wobec zabiegów niektórych rodziców, wydaje się on mieć niewielkie znaczenie.

Pierwszokomunijne szaleństwo
Tu chodzi o wygląd. Dosłownie. Nie da się wprawdzie zrobić pełnego makijażu dziewięciolatce, ale… można ją posłać na solarium.
Będzie bardziej opalona, taka zdrowo wyglądająca, jakby wróciła z Hiszpanii. To nie żart! Gabinety kosmetyczne wyposażone w łóżka do opalania, z roku na rok odnotowują wzrost zainteresowania swoimi usługami w maju, ze strony rodziców dziewczynek przystępujących do Pierwszej Komunii. Zgroza. Problem w tym, że to rodzice decydują o tym, czy dziecko może skorzystać z solarium, czy nie. Większość salonów kosmetycznych nie robi trudności. Co więc należałoby zrobić, jeśli mamy do czynienia z niemądrymi (delikatnie mówiąc) rodzicami? 

W tym roku kres tym praktykom postanowił położyć Rzecznik Praw Dziecka. Wystosował pismo do Ministra Zdrowia z postulatem całkowitego zakazu korzystania z solarium przez dzieci i młodzież do 18 roku życia. Chwała mu za to. Sama, będąc nastolatką, korzystałam z solarium. Ulegałam niezdrowej modzie i propagandzie, że solarium w zimie to jest nawet wskazane, bo mamy za mało słońca. Bzdura. Dziś już nikt nie ma wątpliwości, że korzystanie z solarium do recepta na wyhodowanie raka skóry. Nie należy również zapominać o tym, że dawki promieniowania otrzymane w ciągu całego życia kumulują się, czyli opalenizna znika, ale nie szkody nią wyrządzone w organizmie.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) już w 2008 r. przedstawiła dane potwierdzające wzrost zachorowania na nowotwór skóry w związku z nadmiernym korzystaniem ze sztucznego promieniowania UV wytwarzanego przez łóżka do opalania. Rzecznik Praw Dziecka podkreślił w swoim wystąpieniu, że rosnąca liczba zachorowań na czerniaka wśród ludzi młodych, uzasadnia wprowadzenie całkowitego zakazu korzystania z solarium przez dzieci i młodzież. Edukacja w tym względzie okazała się niewystarczająca, skoro są rodzice skłonni narazić zdrowie własnych dzieci w imię ładnego wyglądu na imprezie komunijnej. Co więcej, zakaz korzystania z solarium dla osób niepełnoletnich wprowadziła już Austria, Francja, Niemcy, czy Wielka Brytania. A w Brazylii i Australii w ogóle nie wolno się opalać w solarium. Rzecznik chce zmian w prawie, aby nawet za zgodą rodziców -gabinety kosmetyczne nie mogły udostępniać łóżek opalających dzieciom. Niestety zaistniała potrzeba, by prawo było mądrzejsze od niektórych rodziców.

Dominika Chirek

  • Najnowsze wpisy

  • Najnowsze komentarze

    • Archiwa

    • Kategorie

    • Meta