Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Darmowe probki kosmetykow

» 2014 » Maj Polowanie na promocje Upoluj co tylko chcesz: konkursy, darmowe próbki, testowanie produktów Konkursy Promocje

Szukaj

Archive for Maj, 2014

Spakuj walizkę i… wygraj innowacyjną Foreo Luna™ mini

piątek, Maj 30th, 2014

Zgodnie z zapowiedzią z IG i FB przygotowałam dla Was małą niespodziankę. Niedawno podjęłam współpracę ze szwedzką marką Foreo, która najbardziej znana jest z pulsujących, sonicznych szczoteczek do oczyszczania cery – Luna™. Być może miałyście okazję zapoznać się z kilkoma recenzjami na ich temat? Mnie w każdym razie urządzenie wpadło w oko po wideo jednej z moich ulubionych vlogerek – Nieesi25.

Zaciekawiona działaniem Luny przyjęłam propozycję, a ponieważ chciałam, aby ze współpracy skorzystała także jedna z Was i mogła ze mną wypróbować to innowacyjne urządzenie, zamówiłam jeden dodatkowy egzemplarz. Tym samym jest mi miło poinformować, że od dziś na blogu rozpoczął się konkurs, w którym będziecie mogły zdobyć pulsującą Lunę™ w wersji mini w wybranym przez siebie kolorze :)


A jeśli mowa o mini i co za tym idzie – minimalizacji, która przydatna jest szczególnie, gdy przygotowujemy się do wakacyjnego wyjazdu (tyle rzeczy do zabrania, a walizka taka mała :) ), przejdę od razu do zadania konkursowego, które brzmi następująco:

Wyobraź sobie, że wyjeżdżasz z trójką znajomych na wakacje. Będziecie podróżować samochodem, dlatego jesteś zmuszona spakować się do jednej walizki i zabrać tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Co ze sobą zabierzesz i jaki system pakowania wybierzesz? Stwórz 10-cio punktowy poradnik, jak szybko i z głową spakować się na wakacje :)

(Miejsce wyjazdu wybierasz samodzielnie :) )

Ładowanie…

Zasady udziału w konkursie w skrócie. Aby wziąć udział powinnaś:
- obserwować blog przez GFC (KLIK) lub/i lubić fanpage bloga (KLIK),
- mieć 18 lat lub pozwolenie rodziców/opiekunów na przekazanie organizatorowi konkursu danych do wysyłki,
- przesłać odpowiedź na zadanie konkursowe poprzez formularz konkursowy umieszczony poniżej,
- zgodzić się na regulamin konkursu.

Po ogłoszeniu wyniku proszę laureata o przesłane danych osobowych oraz nazwy wybranego koloru Luna™ (do wyboru: petal pink, turquoise blue, magenta, purple lub cool gray). Wszystkie kolory możesz obejrzeć pod TYM LINKIEM.

Na przemyślenie zadania macie sporo czasu, bo aż miesiąc. Konkurs trwa od 30.05.2014 r. do 30.06.2014 r. do godz. 23:59.

Czekam na Wasze wiadomości, powodzenia! :)

Tort Pavlovej

piątek, Maj 30th, 2014

Z wikipedii: Nazwa pochodzi od nazwiska rosyjskiej primabaleriny Anny Pawłowej – tradycja głosi, że pierwszy raz został przygotowany podczas pobytu tancerki w Perth w 1926 lub 1929 roku przez szefa kuchni hotelu Esplanade. Jednak do autorstwa deseru pretendują także Nowozelandczycy, twierdząc, że przyrządzono go w Wellington podczas tournée Pawłowej w 1926 roku

Tort PavlovejSkładniki:

na bezy-
1 szklanka białek
2 szklanki cukru (nie pudru)
2 łyżeczki octu
2 łyżeczki mąki ziemniaczanej

na krem-
2 opakowania serka mascarpone (małe)
2 opakowania śmietanki 30% (po 200ml)
5 łyżek cukru pudru
owoce- truskawki, maliny, jeżyny, borówki…

_DSC1001Wykonanie:
 
Białka ubijamy z cukrem na sztywną pianę najlepiej nad parą, ale bez
pary też się uda, tylko potrwa to trochę dłużej- nawet 15-20 minut. Pod koniec ubijania dodajemy ocet i mąkę ziemniaczaną, które dokładnie
należy wmieszać w pianę. Powstała piana powinna mieć gładką, lśniącą konsystencję, bardzo sztywną, nie powinna wypadać z miski odwróconej do góry dnem. 
Na papierze do pieczenia położonym na blasze, którą wkładamy do piekarnika rysujemy okrąg wielkości dużego talerza (należy odrysować okrąg) i nakładamy masę. Powinna mieć wysokość ok 1,5-2cm. Z podanej ilości powstaną dwa bezowe placki.
Pieczenie: bardzo ważne, żeby trzymać się ściśle wg wskazówek- do rozgrzanego do 160 stopni piekarnika wkładamy na 5 minut bezy (mogą być dwie od razu) a po upływie tego czasu pieczemy/suszymy jeszcze 1,5h przy lekko uchylonym piekarniku w temperaturze 120 stopni. Później wyłączamy piekarnik i zostawiamy w nim bezy do  ostygnięcia. Nie wyjmujemy dopóki nie ostygną, w ten sposób unikniemy bądź zminimalizujemy popękanie.
Zabieramy się za krem. Najpierw za pomocą miksera napowietrzamy serek mascarpone, a następnie stopniowo wlewamy śmietankę. Pod koniec dodajemy cukier puder. 
Masą kremową smarujemy pierwszą warstwę bezową, układamy trochę owoców, przykrywamy drugą bezą i smarujemy ją pozostałym kremem (u mnie to proporcje 2/3 kremu na pierwszą bezę i reszta na drugą. Wierzch tortu dekorujemy owocami. Wkładamy do lodówki na 3-4 godziny, a później patrzymy jak znika :-)
 
Powodzenia!
 
Agata Żyto
 
 

Spakuj walizkę i… wygraj innowacyjną Foreo Luna™ mini

piątek, Maj 30th, 2014

Zgodnie z zapowiedzią z IG i FB przygotowałam dla Was małą niespodziankę. Niedawno podjęłam współpracę ze szwedzką marką Foreo, która najbardziej znana jest z pulsujących, sonicznych szczoteczek do oczyszczania cery – Luna™. Być może miałyście okazję zapoznać się z kilkoma recenzjami na ich temat? Mnie w każdym razie urządzenie wpadło w oko po wideo jednej z moich ulubionych vlogerek – Nieesi25.

Zaciekawiona działaniem Luny przyjęłam propozycję, a ponieważ chciałam, aby ze współpracy skorzystała także jedna z Was i mogła ze mną wypróbować to innowacyjne urządzenie, zamówiłam jeden dodatkowy egzemplarz. Tym samym jest mi miło poinformować, że od dziś na blogu rozpoczął się konkurs, w którym będziecie mogły zdobyć pulsującą Lunę™ w wersji mini w wybranym przez siebie kolorze :)


A jeśli mowa o mini i co za tym idzie – minimalizacji, która przydatna jest szczególnie, gdy przygotowujemy się do wakacyjnego wyjazdu (tyle rzeczy do zabrania, a walizka taka mała :) ), przejdę od razu do zadania konkursowego, które brzmi następująco:

Wyobraź sobie, że wyjeżdżasz z trójką znajomych na wakacje. Będziecie podróżować samochodem, dlatego jesteś zmuszona spakować się do jednej walizki i zabrać tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Co ze sobą zabierzesz i jaki system pakowania wybierzesz? Stwórz 10-cio punktowy poradnik, jak szybko i z głową spakować się na wakacje :)

(Miejsce wyjazdu wybierasz samodzielnie :) )

Ładowanie…

Zasady udziału w konkursie w skrócie. Aby wziąć udział powinnaś:
- obserwować blog przez GFC (KLIK) lub/i lubić fanpage bloga (KLIK),
- mieć 18 lat lub pozwolenie rodziców/opiekunów na przekazanie organizatorowi konkursu danych do wysyłki,
- przesłać odpowiedź na zadanie konkursowe poprzez formularz konkursowy umieszczony poniżej,
- zgodzić się na regulamin konkursu.

Po ogłoszeniu wyniku proszę laureata o przesłane danych osobowych oraz nazwy wybranego koloru Luna™ (do wyboru: petal pink, turquoise blue, magenta, purple lub cool gray). Wszystkie kolory możesz obejrzeć pod TYM LINKIEM.

Na przemyślenie zadania macie sporo czasu, bo aż miesiąc. Konkurs trwa od 30.05.2014 r. do 30.06.2014 r. do godz. 23:59.

Czekam na Wasze wiadomości, powodzenia! :)

Palladio Makeup, czyli odkrywam nowe makijażowe lądy

czwartek, Maj 29th, 2014

Nowe marki, szczególnie takie, o których nawet nie zdarzyło mi się wcześniej słyszeć, odkrywam ze sporym zainteresowaniem. Zawsze sobie myślę, że to dobra okazja do rozszerzenia doświadczeń i wiedzy o kolejne produkty. Palladio Beauty, amerykańska marka pochodząca z Florydy, oferująca profesjonalne kosmetyki zarówno do makijażu jak i pielęgnacji cery, obecna od ponad 25 lat na rynku, jest właśnie jedną z takich firm. W Polsce wprawdzie nadal niezbyt znana, ale już za wielką wodą można mówić o całkiem niezłej rozpoznawalności. U nas dystrybuowana jest przez sieć gabinetów kosmetycznych Yasumi.
Z oferty, jaką przedstawił mi dystrybutor marki, wybrałam dla siebie do wypróbowania trzy kosmetyki z serii Palladio Makeup: puder ryżowy, błyszczyk powiększający usta oraz poczwórną paletkę cieni.

Z pudrami sypkimi mam do czynienia, odkąd zaczęłam regularnie filtrować skórę oraz stosować minerały. W poście o doborze podkładu pisałam, że puder jest niezbędny, by matowić cerę oraz stworzyć barierę między minerałem a kremem. Poza tym warto go mieć w kosmetyczce po prostu do przypudrowania strefy T. Podobna zasada dotyczy tradycyjnych fluidów (tak, można przed nałożeniem płynnego kosmetyku zastosować dla zmatowienia skóry puder, tę metodę pokazywał m.in. Wayne Goss). Wśród pudrów, które miałam okazję używać, zdarzały się lepsze i gorsze. Wiadomo. 
Jaki jest więc puder ryżowy Palladio Makeup? Sytuuje się gdzieś po środku, co daje mu w mojej opinii miano przeciętnego. Z niewątpliwych zalet kosmetyku mogę wymienić jego jedwabistą, miałką konsystencję, bardzo dobre właściwości matujące oraz neutralny odcień beżu (RP03 natural), który wtapia się w cerę zarówno kładziony przed jak i po aplikacji podkładu. Nie zauważyłam, by puder gromadził się w porach. Z mniej pozytywnych aspektów wspomnieć muszę o opakowaniu – plastikowym, z luźną, łatwo otwierającą się zatyczką (mimo dołączonej gąbeczki nie ma mowy, by bez oklejenia puzderka taśmą zabierać go do torebki), zapachu – pudrowym, przypominającym krem Nivea, charakterystycznym dla babcinych kosmetyków oraz zapychaniu. Niestety kolejny raz okazało się, że nawet niewielki dodatek talku (puder nie jest w 100% ryżowy) do kosmetyku prędzej czy później skończy się podskórnymi grudkami – niewielkimi i tylko w obrębie policzków, ale jednak. Moja cera buntuje się na ten składnik, dlatego puder musiałam przekazać koleżance, której skóra na talk nie reaguje w taki sposób.

Lepsze wrażenie wywarł na mnie błyszczyk, czyli rodzaj kosmetyku, z którym w ostatnim czasie odnowiłam przyjaźń. Po długich miesiącach uwielbienia dla pomadek wróciłam do klejących mazideł i bardzo mi z tym dobrze. :) Plump’n’shine jest taki jak lubię – nawilżający, gęsty, lepiący się do ust, ale nie zlepiający warg podczas noszenia. Poza tym podoba mi się to jak pachnie i smakuje – początkowo śmietankowym budyniem, a później lekko mentolem, co jest dla błyszczyków powiększających usta chyba czymś normalnym. Na szczęście obie te cechy są subtelne i nie irytują po aplikacji. Wybrałam dla siebie odcień Creamy Pink, który z różem ku memu zaskoczeniu niewiele ma wspólnego. To raczej rozbielona brzoskwinka z lekkim, opalizującym shimmerem (na ustach magicznie znika), która na ustach daje efekt mlecznej, półtransparentnej poświaty. Dla fanki jasnych, nudziakowych warg to strzał w dziesiątkę. Błyszczyk, jak na pastelowe, beżowe odcienie przystało, ma niewielką tendencję do osadzania się w rowkach. Dobrze roztarty załączonym do opakowania pędzelkiem, jednolicie pokrywa usta kolorem. Jego trwałość jest raczej standardowa – o ile picie mu niestraszne, to już znaczna jego część znika po zjedzeniu posiłku.

Na koniec zostawiłam sobie najlepsze, czyli elegancką paletkę z czterema cieniami o kuszącej nazwie Tantalizing Taupe. W jej skład wchodzą dwa maty: blady róż i gorzka czekolada oraz dwa cienie połyskujące: różowo – brązowo – rudy (naprawdę ciężko określić ten odcień ;) ) i srebrzysty, przydymiony brąz (tytułowy taupe). Zestawienie jest, moim zdaniem, bardzo udane. Pozwala wykonać zarówno makijaż dzienny jak i wieczorowy. To bez wątpienia paletka kompletna, którą można zabrać ze sobą w podróż, bez konieczności targania w kosmetyczce innych cieni. Do plastikowego opakowania z całkiem mocnego plastiku dołączony został klasyczny, gąbeczkowy aplikator. Jakość cieni jest na dobrym poziomie. Najlepiej napigmentowany jest najciemniejszy kolor oraz dwa błyszczące, nieco słabiej baby pink. Ich konsystencja, ani sucha jak kreda ani mokra (coś pomiędzy), nie sprawia większych problemów podczas aplikacji. Nakładane bez bazy nieco się osypują, ale problem ten łatwo zminimalizować traktując powiekę kosmetykiem gruntującym. Trwałość cieni z paletki Tantalizing Taupe zaliczam na plus – po 8 godzinach prezentują się bardzo dobrze (oczywiście na bazie, bo na moich opadających powiekach nie ma innej opcji ;) ).

A jakie jest Wasze nastawienie do nowych marek? Podchodzicie z pozytywnym zaciekawieniem czy raczej jesteście ostrożne i czekacie, aż pojawi się na ich temat więcej opinii? :)

Palladio Makeup, czyli odkrywam nowe makijażowe lądy

środa, Maj 28th, 2014

Nowe marki, szczególnie takie, o których nawet nie zdarzyło mi się wcześniej słyszeć, odkrywam ze sporym zainteresowaniem. Zawsze sobie myślę, że to dobra okazja do rozszerzenia doświadczeń i wiedzy o kolejne produkty. Palladio Beauty, amerykańska marka pochodząca z Florydy, oferująca profesjonalne kosmetyki zarówno do makijażu jak i pielęgnacji cery, obecna od ponad 25 lat na rynku, jest właśnie jedną z takich firm. W Polsce wprawdzie nadal niezbyt znana, ale już za wielką wodą można mówić o całkiem niezłej rozpoznawalności. U nas dystrybuowana jest przez znaną sieć gabinetów kosmetycznych Yasumi.
Z oferty, jaką przedstawił mi dystrybutor marki, wybrałam dla siebie do wypróbowania trzy kosmetyki z serii Palladio Makeup: puder ryżowy, błyszczyk powiększający usta oraz poczwórną paletkę cieni.

Z pudrami sypkimi mam do czynienia, odkąd zaczęłam regularnie filtrować skórę oraz stosować minerały. W poście o doborze podkładu pisałam, że puder jest niezbędny, by matowić cerę oraz stworzyć barierę między minerałem a kremem. Poza tym warto go mieć w kosmetyczce po prostu do przypudrowania strefy T. Podobna zasada dotyczy tradycyjnych fluidów (tak, można przed nałożeniem płynnego kosmetyku zastosować dla zmatowienia skóry puder, tę metodę pokazywał m.in. Wayne Goss). Wśród pudrów, które miałam okazję używać, zdarzały się lepsze i gorsze. Wiadomo. 
Jaki jest więc puder ryżowy Palladio Makeup? Sytuuje się gdzieś po środku, co daje mu w mojej opinii miano przeciętnego. Z niewątpliwych zalet kosmetyku mogę wymienić jego jedwabistą, miałką konsystencję, bardzo dobre właściwości matujące oraz neutralny odcień beżu (RP03 natural), który wtapia się w cerę zarówno kładziony przed jak i po aplikacji podkładu. Nie zauważyłam, by puder gromadził się w porach. Z mniej pozytywnych aspektów wspomnieć muszę o opakowaniu – plastikowym, z luźną, łatwo otwierającą się zatyczką (mimo dołączonej gąbeczki nie ma mowy, by bez oklejenia puzderka taśmą zabierać go do torebki), zapachu – pudrowym, przypominającym krem Nivea, charakterystycznym dla babcinych kosmetyków oraz zapychaniu. Niestety kolejny raz okazało się, że nawet niewielki dodatek talku (puder nie jest w 100% ryżowy) do kosmetyku prędzej czy później skończy się podskórnymi grudkami – niewielkimi i tylko w obrębie policzków, ale jednak. Moja cera buntuje się na ten składnik, dlatego puder musiałam przekazać koleżance, której skóra na talk nie reaguje w taki sposób.

Lepsze wrażenie wywarł na mnie błyszczyk, czyli rodzaj kosmetyku, z którym w ostatnim czasie odnowiłam przyjaźń. Po długich miesiącach uwielbienia dla pomadek wróciłam do klejących mazideł i bardzo mi z tym dobrze. :) Plump’n’shine jest taki jak lubię – nawilżający, gęsty, lepiący się do ust, ale nie zlepiający warg podczas noszenia. Poza tym podoba mi się to jak pachnie i smakuje – początkowo śmietankowym budyniem, a później lekko mentolem, co jest dla błyszczyków powiększających usta chyba czymś normalnym. Na szczęście obie te cechy są subtelne i nie irytują po aplikacji. Wybrałam dla siebie odcień Creamy Pink, który z różem ku memu zaskoczeniu niewiele ma wspólnego. To raczej rozbielona brzoskwinka z lekkim, opalizującym shimmerem (na ustach magicznie znika), która na ustach daje efekt mlecznej, półtransparentnej poświaty. Dla fanki jasnych, nudziakowych warg to strzał w dziesiątkę. Błyszczyk, jak na pastelowe, beżowe odcienie przystało, ma niewielką tendencję do osadzania się w rowkach. Dobrze roztarty załączonym do opakowania pędzelkiem, jednolicie pokrywa usta kolorem. Jego trwałość jest raczej standardowa – o ile picie mu niestraszne, to już znaczna jego część znika po zjedzeniu posiłku.

Na koniec zostawiłam sobie najlepsze, czyli elegancką paletkę z czterema cieniami o kuszącej nazwie Tantalizing Taupe. W jej skład wchodzą dwa maty: blady róż i gorzka czekolada oraz dwa cienie połyskujące: różowo – brązowo – rudy (naprawdę ciężko określić ten odcień ;) ) i srebrzysty, przydymiony brąz (tytułowy taupe). Zestawienie jest, moim zdaniem, bardzo udane. Pozwala wykonać zarówno makijaż dzienny jak i wieczorowy. To bez wątpienia paletka kompletna, którą można zabrać ze sobą w podróż, bez konieczności targania w kosmetyczce innych cieni. Do plastikowego opakowania z całkiem mocnego plastiku dołączony został klasyczny, gąbeczkowy aplikator. Jakość cieni jest na dobrym poziomie. Najlepiej napigmentowany jest najciemniejszy kolor oraz dwa błyszczące, nieco słabiej baby pink. Ich konsystencja, ani sucha jak kreda ani mokra (coś pomiędzy), nie sprawia większych problemów podczas aplikacji. Nakładane bez bazy nieco się osypują, ale problem ten łatwo zminimalizować traktując powiekę kosmetykiem gruntującym. Trwałość cieni z paletki Tantalizing Taupe zaliczam na plus – po 8 godzinach prezentują się bardzo dobrze (oczywiście na bazie, bo na moich opadających powiekach nie ma innej opcji ;) ).

A jakie jest Wasze nastawienie do nowych marek? Podchodzicie z pozytywnym zaciekawieniem czy raczej jesteście ostrożne i czekacie, aż pojawi się na ich temat więcej opinii? :)

Zestaw do manicure wart zachodu?

środa, Maj 28th, 2014

Od czasu do czasu popularne sieci dyskontów wypuszczają na rynek mniej lub bardziej udane kosmetyki oraz akcesoria, między innymi do dbania o urodę. Ponieważ zdarzają się perełki, z ciekawością regularnie przeglądam propozycje gazetek, bo a nuż trafi się coś godnego zainteresowania. Przy całej sympatii do jednej z sieci, a na myśli mam Biedronkę, muszę z przykrością jednak stwierdzić, że najczęściej to, co mnie z ich nowej oferty najmocniej zaciekawi jest albo w ogóle niedostępne w sklepach blisko mojego domu albo pojawia się w niewielkich ilościach kilka dni po terminie. Tak też było z szczoteczką do oczyszczania twarzy czy z 7-elementowym zestawem do wykonania manicure, który pojawił się ponad tydzień po ukazaniu gazetki, a który kupiłam z myślą o przyspieszeniu mojej paznokciowej rutyny. Przypominam, że o pielęgnacji paznokci, skórek i dłoni pisałam w tym poście.
Nabyłam go kilka dni temu i zdążyłam użyć dwa razy, dlatego potraktujcie, proszę, ten wpis jako wzmiankę, a nie ostateczną recenzję urządzenia. Pomyślałam, że być może Was nim zainteresuję i, kiedy jest jeszcze szansa na jego zakup, w razie chęci zdążycie owy zestaw upolować.

Zestaw zamknięty jest w plastikowym, owalnym opakowaniu z klapką na guzik (nie ma szans, że otworzy się samo). W środku znajdziemy urządzenie napędzane dwoma bateriami AA (dołączone do zestawu) oraz 6 nakładek:
  1. Wąska nasadka walcowa, przeznaczona do usuwania skórek,
  2. Okrągła nasadka polerująca, do wykańczającego polerowania paznokci,
  3. Okrągła nasadka z pilniczkiem gruboziarnistym – do kształtowania grubych i twardych paznokci (w mojej ocenie nada się bardziej do pedicure),
  4. Okrągła nasadka z pilniczkiem drobnoziarnistym – do kształtowania paznokci,
  5. Nasadka stożkowa duża, przeznaczona do usuwania zrogowaceń i odcisków,
  6. Nasadka stożkowa mała – do pielęgnacji kącików paznokci.
Zainstalowanie nakładek jest dziecinnie proste, wystarczy zatknąć je w otworze na szczycie urządzenia. Napęd posiada opcję zmiany kierunku i prędkości obrotu nasadek ścierających. Odbywa się to za pomocą dużego, przesuwnego nacisku. Po uruchomieniu zapala się dioda, która może okazać się przydatna, gdy manicure wykonujemy w złych warunkach oświetleniowych.
Po dwóch użyciach moje odczucia są raczej na plus niż na minus. Mam wrażenie, że jak na moje potrzeby i kondycję dłoni, zestaw może się sprawdzić na dłuższą metę. Prawdopodobnie najprzydatniejszymi okażą się końcówki: stożkowata, walcowata (dobrze radzą sobie z twardymi skórkami przy paznokciu), większa stożkowata do wygładzania skóry na opuszkach oraz płaska, drobna ścierająca (działa jak pilnik, kształtując paznokcie). Urządzenie działa cicho, ściera zadziorki oraz opiłowuje z całkiem niezłą skutecznością.
Zestaw kupiłam za 19,90 zł.

Dajcie znać, jaki jest Wasz stosunek do gazetek z dyskontów. Przeglądacie je w poszukiwaniu perełek czy kompletnie są Wam obojętne? :) Macie na koncie udane zakupy z sieciówek typu Biedronka czy Lidl? A może znacie ten zestaw do manicure i posiadacie na jego temat opinię?

Konkurs dla Małych Podróżników!

środa, Maj 28th, 2014

Każdy z nas ma w pamięci jakąś zabawną historię z beztroskich lat dzieciństwa. Często wspomnienia odżywają, gdy patrzymy na własne dzieci i ich przygody. Dobrze dzielić się pozytywnymi opowieściami.

PAT&RUB zaprasza do wspólnego opowiadania o podróżach małych i dużych i związanych z nimi wesołych przygodach!

Aby przesłać nam swoją opowieść lub zdjęcie z wycieczki – kliknij poniższe zaproszenie!

 Konkurs dla Małych PodróżnikówNa zgłoszenia czekamy do 15 czerwca 2014!

 

Przygotowaliśmy wiele ciekawych nagród:

 Zestaw - przyjemności dla podrózników

 

1X ZESTAW – 100% PRZYJEMNOŚCI DLA PODRÓŻNIKÓW

Zestaw stworzony z myślą o tym, by sprawić jak najwięcej radości.

Tu znajduje się wszystko: 100% naturalne i nowoczesne preparaty, które nie tylko pielęgnują, odżywiają, rozluźniają i rozświetlają, ale też przynoszą 100% przyjemności!

Zestaw zapakowany w filcową torebkę.

 

 

ZESTAW ORZEŹWIAJĄCY NA WYCIECZKI

2X ZESTAW ORZEŹWIAJĄCY NA WYCIECZKI

Idealny zestaw do zaplanowania wycieczki i wprawienia się w radosny humor. Książeczka podpowie, w którym kierunku udać się w niezapomnianą podróż po Warszawie.

Wodna mgiełka od razu poprawia samopoczucie, dając odrobinę wytchnienia podczas słonecznego dnia.

A Orzeźwiające Masło to idealne rozwiązanie na zwieńczenie spaceru 100% przyjemnością.

Zestaw zapakowany w filcową torebkę

 

 

 

10X PRZEWODNIK PO WARSZAWIE DLA MAŁYCH MIESZKAŃCÓW I DZIECI W PODRÓŻY

Przewodnik został stworzony, by pokazać najmłodszym i ich rodzicom najciekawsze miejsca w stolicy. Książka równocześnie zachęca, aby rodzinnie wyjść z domu i wspólnie odkrywać otaczający świat.

Artystyczny walor Przewodnika natomiast, to wyjątkowa grafika oraz wierszyki. Wszystkie obrazki zostały namalowane tradycyjną akwarelą, a dziecięce rymowanki ozdobione gwarą warszawską i najpiękniejszymi słowami języka polskiego.

Nad całością prac nad Przewodnikiem czuwała pani Patrycja Rydel, psycholog społeczny, na co dzień pracujący z dziećmi.

Zapraszamy do zaplanowania własnej wycieczki już teraz, podczas podróży palcem po kolorowej mapie, która znajduje się w książeczce. Pamiętajcie koniecznie zaznaczyć odwiedzone miejsca na ostatniej stronie Przewodnika, w Albumie.

 

 

UWAGA! DLA WSZYSTKICH OPISUJĄCYCH SWOJE PRZYGODY – KODY RABATOWE NA ZAKUPY W patandrub.pl

Kody rabatowe na zakupy w sklepie internetowym dla wszystkich Uczestników Konkursu

Wszyscy Uczestniczy Konkursu, których randki zostaną opublikowane na naszej stronie, otrzymają po zakończeniu konkursu kupony rabatowe na zakupy w naszym sklepie internetowym http://www.patandrub.pl.

Kupony umożliwiały będą dokonanie zakupów z rabatem 15%, w terminie 2 miesięcy od przesłania hasła rabatowego do Uczestnika Konkursu.

Mamy nadzieję, że w ten sposób zakupy w naszym sklepie będą jeszcze przyjemniejsze.

 

Już nie możemy doczekać się Waszych opowieści! Na stronie konkursu zamieszczane są wszystkie nadsyłane historie i zdjęcia. Miłej lektury i zapraszamy do zabawy!

Zestaw do manicure wart zachodu?

wtorek, Maj 27th, 2014

Od czasu do czasu popularne sieci dyskontów wypuszczają na rynek mniej lub bardziej udane kosmetyki oraz akcesoria, między innymi do dbania o urodę. Ponieważ zdarzają się perełki, z ciekawością regularnie przeglądam propozycje gazetek, bo a nuż trafi się coś godnego zainteresowania. Przy całej sympatii do jednej z sieci, a na myśli mam Biedronkę, muszę z przykrością jednak stwierdzić, że najczęściej to, co mnie z ich nowej oferty najmocniej zaciekawi jest albo w ogóle niedostępne w sklepach blisko mojego domu albo pojawia się w niewielkich ilościach kilka dni po terminie. Tak też było z szczoteczką do oczyszczania twarzy czy z 7-elementowym zestawem do wykonania manicure, który pojawił się ponad tydzień po ukazaniu gazetki, a który kupiłam z myślą o przyspieszeniu mojej paznokciowej rutyny. Przypominam, że o pielęgnacji paznokci, skórek i dłoni pisałam w tym poście.
Nabyłam go kilka dni temu i zdążyłam użyć dwa razy, dlatego potraktujcie, proszę, ten wpis jako wzmiankę, a nie ostateczną recenzję urządzenia. Pomyślałam, że być może Was nim zainteresuję i, kiedy jest jeszcze szansa na jego zakup, w razie chęci zdążycie owy zestaw upolować.

Zestaw zamknięty jest w plastikowym, owalnym opakowaniu z klapką na guzik (nie ma szans, że otworzy się samo). W środku znajdziemy urządzenie napędzane dwoma bateriami AA (dołączone do zestawu) oraz 6 nakładek:
  1. Wąska nasadka walcowa, przeznaczona do usuwania skórek,
  2. Okrągła nasadka polerująca, do wykańczającego polerowania paznokci,
  3. Okrągła nasadka z pilniczkiem gruboziarnistym – do kształtowania grubych i twardych paznokci (w mojej ocenie nada się bardziej do pedicure),
  4. Okrągła nasadka z pilniczkiem drobnoziarnistym – do kształtowania paznokci,
  5. Nasadka stożkowa duża, przeznaczona do usuwania zrogowaceń i odcisków,
  6. Nasadka stożkowa mała – do pielęgnacji kącików paznokci.
Zainstalowanie nakładek jest dziecinnie proste, wystarczy zatknąć je w otworze na szczycie urządzenia. Napęd posiada opcję zmiany kierunku i prędkości obrotu nasadek ścierających. Odbywa się to za pomocą dużego, przesuwnego nacisku. Po uruchomieniu zapala się dioda, która może okazać się przydatna, gdy manicure wykonujemy w złych warunkach oświetleniowych.
Po dwóch użyciach moje odczucia są raczej na plus niż na minus. Mam wrażenie, że jak na moje potrzeby i kondycję dłoni, zestaw może się sprawdzić na dłuższą metę. Prawdopodobnie najprzydatniejszymi okażą się końcówki: stożkowata, walcowata (dobrze radzą sobie z twardymi skórkami przy paznokciu), większa stożkowata do wygładzania skóry na opuszkach oraz płaska, drobna ścierająca (działa jak pilnik, kształtując paznokcie). Urządzenie działa cicho, ściera zadziorki oraz opiłowuje z całkiem niezłą skutecznością.
Zestaw kupiłam za 19,90 zł.

Dajcie znać, jaki jest Wasz stosunek do gazetek z dyskontów. Przeglądacie je w poszukiwaniu perełek czy kompletnie są Wam obojętne? :) Macie na koncie udane zakupy z sieciówek typu Biedronka czy Lidl? A może znacie ten zestaw do manicure i posiadacie na jego temat opinię?

PAT&RUB producentem kosmetyków naturalnych ze znakami „V” dla wegetarian i wegan

poniedziałek, Maj 26th, 2014

 Ogólnopolski Tydzień Wegetarianizmu, którego organizatorem jest właśnie Fundację Viva!, obchodzony jest od 9 lat, co roku, w maju. Aktualnie akcja obejmuje już ponad 100 miast w Polsce i ma na celu promowanie diety wegetariańskiej oraz stylu życia przyjaznego zwierzętom i środowisku.

Fundacja: Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva! działa w Polsce od 2000r. Jest pozarządową organizacją skupiającą osoby, którym nie jest obcy los zwierząt. Prowadzi niedochodową działalność w celu położenia kresu okrucieństwu wobec zwierząt oraz budowaniu świadomości społecznej opartej na współczuciu i odpowiedzialności. Koncentruje się na działaniach promujących opiekę nad zwierzętami i chroniących prawa zwierząt.

Nadanie znaków "V" dla PAT&RUBW ramach Tygodnia Wegeterianizmu odbyły się happeningi, wykłady, projekcje filmów, warsztaty, również z gotowania wegetariańskich i wegańskich potraw. Jednym ze zdarzeń inaugurujących, była wspomniana Gala magazynu „Vege”, wydawanego przez Fundację Viva!, która miała miejsce w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Rozdano podczas niej znaczki „V” dla produktów i usług przyjaznych wegetarianom.

 

Marta Anna Biskupska – Junior Product Manager w firmie Aromeda, odbiera znaki „V” dla kosmetyków naturalnych PAT&RUB.

Znak „V” potwierdza, że produkt:

A dodatkowo:

Znaki jakości V są przyznawane bezpłatnie, na okres 1 roku. Po tym czasie produkty muszą przejść ponownie weryfikację i kontrolę.

Znaki „V” dla wegetarian oraz dla wegetarian i wegan:

Kosmetyki naturalne PAT&RUB są komponowane według wytycznych Komitetu Ekspertów Produktów Kosmetycznych przy Komitecie Zdrowia Publicznego Rady Europy oraz zgodnie ze standardami jakości określonymi przez międzynarodowe instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne i organiczne. Zapakowane są w ekologiczne opakowania – biodegradowalne pojemniki i kartoniki z recyklingowanych tkanin.

 

Dzień Matki

poniedziałek, Maj 26th, 2014

To może być rozmowa, nawet na odległość, jeśli jesteśmy daleko. Spotkanie, wspólne wyjście. Kiedyś to Ona oddawała nam swoją uwagę, troskę i czas. Dzień Matki to okazja, podarować trochę ciepła w zamian.

Jak zaplanować ten dzień? Każdy musi przyjrzeć się swojej Mamie i pomyśleć, co sprawiłoby jej wyjątkową niespodziankę.

Bywają Mamy aktywne, zawsze w biegu, spełniające się na wielu polach. Ucieszą się, jeśli będą mogły na moment się zatrzymać i spędzić miło czas ze swoim Dzieckiem. Dzieciom jeszcze małym, w organizacji może pomóc kreatywny Tata. Dobrym pomyłem będzie wspólny piknik, długi spacer, wycieczka rowerowa. Dorosłe Córki często są już z Mamami na stopie koleżeńskiej. Warto wówczas zarezerwować stolik w ulubionej knajpce czy urządzić domowy wieczór SPA z ploteczkami i sernikiem z rodzinnego przepisu. Dorośli Synowie mogą zaprosić Mamę do kina, czy w inne ulubione miejsce.

Jeśli nasza Mama jest osobą pogodną, korzystającą z uroków życia, ofiarujmy jej coś, co przyniesie wyjątkowe doznanie. Ugotujmy egzotyczną potrawę, wybierzmy się na ciekawą wystawę, podarujmy własnoręcznie przygotowany bukiet majowych kwiatów. Teraz pachną wyjątkowo słodko i intensywnie. Jeśli odziedziczyliśmy po niej choć trochę fantazji, na pewno coś wymyślimy;-)

 

  • Najnowsze wpisy

  • Najnowsze komentarze

    • Archiwa

    • Kategorie

    • Meta