Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Darmowe probki kosmetykow

» 2014 » Kwiecień Polowanie na promocje Upoluj co tylko chcesz: konkursy, darmowe próbki, testowanie produktów Konkursy Promocje

Szukaj

Archive for Kwiecień, 2014

Watermelon Essie, czyli czerwień, na którą warto zwrócić uwagę

środa, Kwiecień 30th, 2014

Świąteczno – majówkowe rozprężenie skutecznie odciąga mnie ostatnio od komputera. Wybaczcie więc, szczególnie kieruję te słowa do osób, które czekają na odpowiedzi meilowe, że jest mnie tu ostatnio mniej niż więcej. Może nie w ciągu najbliższych dni, ale na pewno po weekendzie majowym nadrobię zaległości. Tymczasem zapraszam na instagram, gdzie możecie mnie bliżej poznać poprzez codziennie publikowane migawki z życia. Dziś natomiast przychodzę z krótką wzmianką o wyjątkowym lakierze do paznokci, który mnie – fankę nudziaków, bladych róży i pasteli – zauroczył totalnie. 

Czerwień to kolor, po który sięgam stosunkowo rzadko. Poprawka – sięgałam. Moment przełomowy (czyt. moment zachwytu tym kolorem na swoich dłoniach, przejawiający się spontanicznie wyartykułowanym „wow”) nastąpił, gdy pomalowałam paznokcie Watermelon Essie. Harmonijne połączenie różu i czerwieni, znakomicie pasujące do mojej karnacji, a do tego wysoka jakość – nie mogłam się nie zakochać i nie mogłam nie umieścić go w ulubieńcach pierwszego kwartału roku.

Watermelon cieszy nie tylko moje oko, ale też przykuwa uwagę otoczenia i zbiera sporo komplementów. Wcale się nie dziwię, że to jeden z popularniejszych odcieni Essie. Mnie zachwyca najbardziej w zestawieniu z ciemnymi dzinsami i jasnym topem lub koszulą. Klasyka, którą lubię najbardziej.

Lakier posiada odpowiednią konsystencję, dobre krycie (wystarczą dwie warstwy) i kremowe wykończenie. Poza tym charakteryzuje się mocnym połyskiem i dobrą trwałością. Na bazie Essie Grow Stronger nosiłam go ostatnio 5 dni z lekko startymi końcówkami.

Nazwa lakieru bardzo dobrze oddaje jego kolor. Tak, jak wspomniałam na początku – Watermelon to soczysty, arbuzowy, doskonale zrównoważony miks różu i czerwonego. Niestety muszę stwierdzić, że ciężko złapać ten odcień na zdjęciach. Raz wydaje się bardziej różowy, raz czerwony. Najlepiej obejrzeć go na żywo :)

Lakier kupiłam {tu}.

Dajcie znać, co sądzicie o Watermelon :) Posiadacie go w swoich lakierowych koszyczkach? Chętnie poznam Wasze ulubione lakierowe czerwienie :)  

P.s. I jeśli „nie zobaczymy się” przed majówką, życzę wszystkim udanego wypoczynku! :)

Peeling cukrowy, scrub – droga do nowej skóry

środa, Kwiecień 30th, 2014

Lubimy, gdy nasza skóra jest gładka, jędrna, elastyczna. Mniej więcej do 30-stki dostajemy ten pakiet gratis od samej natury. Naskórek wtedy jeszcze dość szybko się złuszcza, skóra wygląda zdrowo i preparaty pielęgnacyjne przyjmuje z łatwością. Później warto jej nieco dopomóc w regularnym odnowieniu, które pomoże zapobiec m. in. wypryskom i zaskórniakom. Sięgnijmy po peelingi! Czym [...]

Watermelon Essie, czyli czerwień, na którą warto zwrócić uwagę

wtorek, Kwiecień 29th, 2014

Świąteczno – majówkowe rozprężenie skutecznie odciąga mnie ostatnio od komputera. Wybaczcie więc, szczególnie kieruję te słowa do osób, które czekają na odpowiedzi meilowe, że jest mnie tu ostatnio mniej niż więcej. Może nie w ciągu najbliższych dni, ale na pewno po weekendzie majowym nadrobię zaległości. Tymczasem zapraszam na instagram, gdzie możecie mnie bliżej poznać poprzez codziennie publikowane migawki z życia. Dziś natomiast przychodzę z krótką wzmianką o wyjątkowym lakierze do paznokci, który mnie – fankę nudziaków, bladych róży i pasteli – zauroczył totalnie. 

Czerwień to kolor, po który sięgam stosunkowo rzadko. Poprawka – sięgałam. Moment przełomowy (czyt. moment zachwytu tym kolorem na swoich dłoniach, przejawiający się spontanicznie wyartykułowanym „wow”) nastąpił, gdy pomalowałam paznokcie Watermelon Essie. Harmonijne połączenie różu i czerwieni, znakomicie pasujące do mojej karnacji, a do tego wysoka jakość – nie mogłam się nie zakochać.

Watermelon cieszy nie tylko moje oko, ale też przykuwa uwagę otoczenia i zbiera sporo komplementów. Wcale się nie dziwię, że to jeden z popularniejszych odcieni Essie. Mnie zachwyca najbardziej w zestawieniu z ciemnymi dzinsami i jasnym topem lub koszulą. Klasyka, którą lubię najbardziej.

Lakier posiada odpowiednią konsystencję, dobre krycie (wystarczą dwie warstwy) i kremowe wykończenie. Poza tym charakteryzuje się mocnym połyskiem i dobrą trwałością. Na bazie Essie Grow Stronger nosiłam go ostatnio 5 dni z lekko startymi końcówkami.

Nazwa lakieru bardzo dobrze oddaje jego kolor. Tak, jak wspomniałam na początku – Watermelon to soczysty, arbuzowy, doskonale zrównoważony miks różu i czerwonego. Niestety muszę stwierdzić, że ciężko złapać ten odcień na zdjęciach. Raz wydaje się bardziej różowy, raz czerwony. Najlepiej obejrzeć go na żywo :)

Lakier kupiłam {tu}.

Dajcie znać, co sądzicie o Watermelon :) Posiadacie go w swoich lakierowych koszyczkach? Chętnie poznam Wasze ulubione lakierowe czerwienie :)  

P.s. I jeśli „nie zobaczymy się” przed majówką, życzę wszystkim udanego wypoczynku! :)

Peeling cukrowy, scrub – droga do nowej skóry

wtorek, Kwiecień 29th, 2014

Lubimy, gdy nasza skóra jest gładka, jędrna, elastyczna. Mniej więcej do 30-stki dostajemy ten pakiet gratis od samej natury. Naskórek wtedy jeszcze dość szybko się złuszcza, skóra wygląda zdrowo i preparaty pielęgnacyjne przyjmuje z łatwością. Później warto jej nieco dopomóc w regularnym odnowieniu, które pomoże zapobiec m. in. wypryskom i zaskórniakom. Sięgnijmy po peelingi! Czym [...]

Nie bój się kranówki!

niedziela, Kwiecień 27th, 2014

Na zachodzie Europy, w restauracjach najczęściej wodę do posiłku dostajemy za darmo. Jeżeli oczywiście nie mamy życzenia, że to ma być określona, „markowa” woda. W innych przypadku jest to po prostu „kranówka”. Tam picie jej jest czymś naturalnym. W Polsce wciąż budzi grozę u 60% społeczeństwa. Polacy ufają producentom wód źródlanych i mineralnych, jako jedynym [...]

Nie bój się kranówki!

sobota, Kwiecień 26th, 2014

Na zachodzie Europy, w restauracjach najczęściej wodę do posiłku dostajemy za darmo. Jeżeli oczywiście nie mamy życzenia, że to ma być określona, „markowa” woda. W innych przypadku jest to po prostu „kranówka”. Tam picie jej jest czymś naturalnym. W Polsce wciąż budzi grozę u 60% społeczeństwa. Polacy ufają producentom wód źródlanych i mineralnych, jako jedynym [...]

Światowy Dzień Ziemi 2014 – finał obchodów już w ten weekend

sobota, Kwiecień 26th, 2014

„Zmieniaj nawyki – nie klimat!” pod takim hasłem obchodzony jest tegoroczny Światowy Dzień Ziemi. Co roku w społeczną kampanię, mająca na celu promocję proekologicznych zachowań, angażuje ponad miliard osób w 192 krajach świata, Singapuru do Rzymu i od Alaski po Australię. Finałowe wydarzenia, plenerowe imprezy edukacyjne z okazji Światowego Dnia Ziemi, odbędą się w najbliższy [...]

Światowy Dzień Ziemi 2014 – finał obchodów już w ten weekend

sobota, Kwiecień 26th, 2014

„Zmieniaj nawyki – nie klimat!” pod takim hasłem obchodzony jest tegoroczny Światowy Dzień Ziemi. Co roku w społeczną kampanię, mająca na celu promocję proekologicznych zachowań, angażuje ponad miliard osób w 192 krajach świata, Singapuru do Rzymu i od Alaski po Australię. Finałowe wydarzenia, plenerowe imprezy edukacyjne z okazji Światowego Dnia Ziemi, odbędą się w najbliższy [...]

Światowy Dzień Ziemi 2014 – finał obchodów już w ten weekend

piątek, Kwiecień 25th, 2014

„Zmieniaj nawyki – nie klimat!” pod takim hasłem obchodzony jest tegoroczny Światowy Dzień Ziemi. Co roku w społeczną kampanię, mająca na celu promocję proekologicznych zachowań, angażuje ponad miliard osób w 192 krajach świata, Singapuru do Rzymu i od Alaski po Australię. Finałowe wydarzenia, plenerowe imprezy edukacyjne z okazji Światowego Dnia Ziemi, odbędą się w najbliższy [...]

O ulubieńcach kosmetycznych ostatnich tygodni

piątek, Kwiecień 25th, 2014

Lista moich ulubieńców kosmetycznych od jakiegoś czasu jest dość stała: ulubiony podkład, korektor, cień do powiek czy krem, dzięki któremu mogę cieszyć się ładną cerą. Nie było więc większego sensu, by powielać posty na ten temat. Powrócić z tą serią postanowiłam, gdy pośród już pokazywanych faworytów pojawi się coś nowego, co zdążyło mnie urzec w ciągu ostatnich trzech miesięcy. I tak dzieje się tym razem, dlatego zapraszam na kilku nowych ulubieńców :)

Listę otwierają kosmetyki do makijażu.

Na pierwszy ogień tusz do rzęs Volume Express Turbo Boost Maybelline (1) w wersji wodoodpornej, który kupiłam za sprawą pozytywnych opinii w katalogu KWC. Nie zawiodłam się – maskara działa tak jak obiecuje producent: „dzięki żelowej formule i specjalnej szczoteczce 5x pogrubia rzęsy, wydłuża i podkręca. Szczoteczka zapobiega powstawaniu grudek. Makijaż oczu wytrzymuje cały dzień w niezmienionym stanie. Tusz nie kruszy się i ma odcień głębokiej czerni”. Nie mam do czego się przyczepić, to maskara godna polecenia. Na pewno kupię ją ponownie za prawie połowę ceny w czasie nadchodzącej promocji w Rossmannie (od 28 kwietnia do 4 maja). Drugim wyróżnionym kosmetykiem jest eyeliner Black Lace niemieckiej marki Zoeva (2). Wymogi, jakie musiał spełnić – mocno napigmentowany, kruczoczarny, nie osypujący się po 8 godzinach, trwały i wygodny w aplikacji (czyt. kremowa konsystencja + szybkie wysychanie na powiece). Okazało się, że kupując go trafiłam w dziesiątkę. Tusz sprawdził się w każdym aspekcie, ani razu mnie nie zawodząc. Na tę chwilę porzucam poszukiwania dobrego eyelinera. Przechodząc na niższej partie twarzy, skupię się na ustach. Tu chciałabym wspomnieć o dwóch kosmetykach, mianowicie błyszczyku Wild Rose Volume Lip Gloss Lumene (3) oraz pomadce Lasting Finish by Kate w odcieniu 19 (4). Na temat błyszczyka pojawił się osobny post, dlatego nie rozpisuję się, a odsyłam do niego {klik}. O pomadce natomiast była mowa przy okazji ostatniej promocji w Rossmannie, podczas której skusiłam się na kilka rimmelowskich szminek. Nr 19, czyli neutralny, ciemny, brudny, lekko beżowy róż zachwycił mnie na swatchach w internecie, ale nie moich ustach. Być może było to spowodowane tym, że ja generalnie do takich odcieni na sobie nie jestem przyzwyczajona. Przez długi czas stawiałam na kolory w typie nude, więc ta 19 była czymś zupełnie nowym. Po czasie jednak przekonałam się do niej do tego stopnia, że jest obecnie na drugim miejscu, zaraz po pięknej Airy Fairy {klik}, jeśli chodzi o ulubione szminki. Cenię w niej kremową formułę, która nie ma posiada specjalnej tendencji do podkreślania suchych skórek, całkiem niezłą trwałość w stosunku do ceny i oczywiście barwę, która pasuje zarówno do makijażu codziennego (wtedy wklepuję odrobinę palcem dla uzyskania subtelnego efektu) jak i mocniejszego, na wieczór. Część kolorówkową zamyka soczysta, lekko różowa czerwień, czyli zachwycający kolorem Watermelon Essie, chyba jeden z bardziej popularnych lakierów tej marki. Nie jestem wielką fanką czerwieni, ale ten urzekł mnie w stu procentach. Zwraca uwagę (pozytywnie), jest elegancki i szalenie kobiecy. Numer jeden wśród moich lakierów :)
Co słychać w pielęgnacji? Nowe są trzy z pięciu kosmetyków. Do tej pory wspominałam o zestawie do włosów Regeneracja od Pilomax, z czego najmocniej przywiązałam się do maski (1), którą kupiłam kolejny raz. Aby dowiedzieć się, co o niej i o innych elementach zestawu regenerującego sądzę, odsyłam do posta {klik}. Na blogu pojawił się także wpis na temat kremu przeciwzmarszczkowego pod oczy Riche Crème Yves Rocher (2), który na liście ulubieńców znalazł się kolejny raz nie bez powodu. Ponieważ jego działanie nieustannie mnie zadowala, zakup na początku roku powtórzyłam {klik do pełnej recenzji}. Poza tym wyróżniłam dobrze regenerujący krem ochronny do rąk Lipo – Protect Pharmaceris z serii A (3). Szybko się wchłania, pozostawia skórę miękką oraz nawilżoną na kilka godzin, posiada zwartą, otulającą konsystencję – czego chcieć więcej? W pielęgnacji pomaga mi także ładnie pachnąca oliwka dla mam Babydream (4) o bardzo dobrym składzie. Ląduje na włosach, smaruję nią całe ciało po kąpieli, w niej moczę dłonie podczas sobotniego SPA. Możliwości na jej zastosowanie jest sporo, a jeśli nie macie pomysłów na olejki to zajrzyjcie do tego posta {klik}. Ostatnim wyróżnionym kosmetykiem jest żel złuszczający do mycia twarzy Sebium Gel Gommant marki Bioderma (5), który poznałam dzięki Agu :* Teraz żałuję, że tak długo wstrzymywałam się z jego zakupem. Było to spowodowane prawdopodobnie rozczarowaniem innym produktem z serii Sebium, mianowicie antybakteryjnym żelem do cery tłustej i mieszanej Gel Moussant Purifant, który wprawdzie oczyszczał, ale też wysuszał na wiór moją skórę. Z żelem peelingującym nie mam tego problemu. Używam go po wstępnym zmyciu makijażu płynem micelarnym w celu doczyszczenia i złuszczenia naskórka. Nakładam odrobinę, masuję i zostawiam na minutę, po czym zmywam chłodną wodą. Skóra jest po nim nie-sa-mo-wi-cie oczyszczona i przyjemnie napięta a jednocześnie miękka i gładka. Mimo stosowania go dzień w dzień nie zauważyłam przesuszenia skóry. Jestem baardzo na tak! :)

I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o ulubione kosmetyki pierwszego kwartału roku 2014. Jestem ciekawa, co Was pozytywnie zaskoczyło w ostatnich tygodniach? Podzielcie się swoimi urodowymi odkryciami lub starymi miłościami :)  
FACEBOOK INSTAGRAM BLOGLOVIN’

  • Najnowsze wpisy

  • Najnowsze komentarze

    • Archiwa

    • Kategorie

    • Meta