Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Darmowe probki kosmetykow

» 2013 » Październik Polowanie na promocje Upoluj co tylko chcesz: konkursy, darmowe próbki, testowanie produktów Konkursy Promocje

Szukaj

Archive for Październik, 2013

Podsumowanie października: ulubieńcy kosmetyczni + posty miesiąca

czwartek, Październik 31st, 2013

Po długiej nieobecności na blog wracają wpisy podsumowujące dany miesiąc na blogu. Przedstawiać w nich będę nie tylko ulubieńców kosmetycznych w kategoriach: cera, włosy, paznokcie, lecz także najpopularniejsze posty miesiąca. Zapraszam! :)

1. Makijaż:

2. Pielęgnacja twarzy:

3. Włosy:

4. Paznokcie:
Wyróżniłam tylko jeden lakier, goszczący na moich paznokciach ostatnio najczęściej – Essie Bahama Mama za piękny, elegancki odcień bordo o dobrej pigmentacji i trwałości oraz Good To Go, czyli utwardzacz i nabłyszczacz, który po pierwszych zachwytach odrobinę mnie zawiódł (niektóre lakiery, o dziwo marki Essie!) mocno ściągał i z którym po pewnym czasie przeprosiłam się, bo efekt ściągnięcia znikł. Czary mary po prostu.

Top 10 październikowych postów, czyli o czym czytaliście najchętniej:

  1. Włosy rozjaśnione naturalnie | Bananowo – cytrynowa maseczka nawilżająco – wygładzająca na bazie miodu i żelu lnianego DIY
  2. Moja nowa miłość! | Limitowana paletka Natural Glow Barry M – swatche, makijaż, pierwsze wrażenia [duużo zdjęć!]
  3. O olejku, w którym zakochały się moje włosy | Kokosowa Vatika z henną i amlą
  4. Włosy jak z reklamy? | Szampon L’Oreal Elseve Volume Collagene bez silikonu [zwiększający objętość włosów]
  5. O pięknych nowościach cieniowych w mojej kosmetyczce [naprawdę dużo zdjęć!]
  6. Jesienny nudziak ze szczyptą cynamonu | Blush 035 Revlon Colorburst
  7. Ekspert od pięknej cery | Olejek przeciwzmarszczkowy Khadi
  8. Ubrałam usta w nude i koral | DressUP Your Lips 202 i 203, My Secret
  9. O cudnym nude, czyli ulubieńcu lakierowym ostatnich tygodni | Rich Color 05, Golden Rose
  10. Firanki pierwsza klasa | Tusz wydłużający rzęsy Lash Accelerator Endless, Rimmel

Innowacyjne, ale czy skuteczne? | Mleczko micelarne, Perfecta, Dax

czwartek, Październik 31st, 2013

Demakijaż mleczkiem i płynem jednocześnie? Na taki duet postawił Dax, tworząc mleczko micelarne. Pomysł ciekawy, ale czy praktyczny? Co z obietnicami skuteczności, łagodzenia podrażnień i nawilżenia? Czy mleczko sprawdziło się w mojej codziennej pielęgnacji twarzy? 

I tak i nie. Ale o tym za chwilę.
Mleczko micelarne posiada konsystencję rozwodnionego kremu. Jest delikatne, jedwabiste, przyjemne w stosowaniu. Wylane na wacik częściowo w niego wnika, a częściowo ucieka bokiem. Nie raz, nie dwa lądowało na dłoniach i kafelkach. 
Teoretycznie jest bezzapachowe, w praktyce można wyczuć subtelny apteczny zapach.
Plastikowa butelka, identyczna jak w przypadku innych kosmetyków z serii Perfecta do demakijażu, zamykana jest na plastikową klapkę. Dozownik posiada sporą dziurkę, ale wylewanie nie stanowi problemu. Pojemność kosmetyku to 200 ml, koszt: ok. 14 zł.

Właściwości oczyszczające ocenię pod kątem demakijażu twarzy i demakijażu oczu.

Zmywanie podkładu, różu, pudru itd. jest bezproblemowe – mleczko usuwa, z korzyściami dla cery, wszystkie kosmetyki kolorowe, pozostawiając ją miękką, gładką i faktycznie nawilżoną. Po niektórych płynach micelarnych od razu miałam ochotę sięgnąć po krem czy olej, w tym przypadku nie odczuwam takiej konieczności.

Poza tym nie zauważyłam, by mleczko zapchało moją mieszaną, problematyczną skórę. Wielokrotnie używałam go solo, bez późniejszego zmywania buzi żelem czy pianką, co ani razu nie skończyło się wysypem niespodzianek. Nie jestem specem od składów, ale wydaje mi się, że jest całkiem niezły (plus za brak parafiny, która niestety jest częstym składnikiem mleczek oczyszczających).
Jeśli chodzi zaś o demakijaż oczu to sytuacja jest zgoła inna. Po pierwsze mleczko rozmazuje kolorówkę (nawet, gdy przytrzymam wacik przez ok. minutę na oczach). Jako tako daje sobie radę z cieniami, ale tuszu czy eyelinera usunąć całkowicie nie potrafi (i mowa oczywiście o kosmetykach tradycyjnych, niewodoodpornych). Prócz efektu pandy problem stanowi mgła, jaką mleczko pozostawia na oczach. Za każdym razem, gdy go użyłam, musiałam porządnie opłukać oczy wodą, żeby pozbyć się nieprzyjemnego uczucia zaklejenia i obciążenia. 
Podsumowując: jestem na tak, ale tylko jeśli chodzi o używanie mleczka w roli kosmetyku do demakijażu twarzy. Plusem jest jego delikatność, właściwości nawilżające i brak efektu zapchania cery. Atutem jest także całkiem niezła wydajność i korzystna w stosunku do pojemności cena.
Mimo wyżej wymienionych zalet raczej nie zdecyduję się na nie kolejny raz ze względu na brak skuteczności w demakijażu powiek. Mleczko powodowało zamglenie oczu i rozmazywało kolorówkę, co nie jest pożądaną cechą kosmetyku oczyszczającego.

Dajcie znać, czy miałyście okazję poznać tę nowość marki Dax? Jesteście ciekawe mleczka micelarnego? 
Po jakie kosmetyki sięgacie najchętniej w codziennym demakijażu? :)

Innowacyjne, ale czy skuteczne? | Mleczko micelarne, Perfecta, Dax

środa, Październik 30th, 2013

Demakijaż mleczkiem i płynem jednocześnie? Na taki duet postawił Dax, tworząc mleczko micelarne. Pomysł ciekawy, ale czy praktyczny? Co z obietnicami skuteczności, łagodzenia podrażnień i nawilżenia? Czy mleczko sprawdziło się w mojej codziennej pielęgnacji twarzy? 

I tak i nie. Ale o tym za chwilę.
Mleczko micelarne posiada konsystencję rozwodnionego kremu. Jest delikatne, jedwabiste, przyjemne w stosowaniu. Wylane na wacik częściowo w niego wnika, a częściowo ucieka bokiem. Nie raz, nie dwa lądowało na dłoniach i kafelkach. 
Teoretycznie jest bezzapachowe, w praktyce można wyczuć subtelny apteczny zapach.
Plastikowa butelka, identyczna jak w przypadku innych kosmetyków z serii Perfecta do demakijażu, zamykana jest na plastikową klapkę. Dozownik posiada sporą dziurkę, ale wylewanie nie stanowi problemu. Pojemność kosmetyku to 200 ml, koszt: ok. 14 zł.

Właściwości oczyszczające ocenię pod kątem demakijażu twarzy i demakijażu oczu.

Zmywanie podkładu, różu, pudru itd. jest bezproblemowe – mleczko usuwa, z korzyściami dla cery, wszystkie kosmetyki kolorowe, pozostawiając ją miękką, gładką i faktycznie nawilżoną. Po niektórych płynach micelarnych od razu miałam ochotę sięgnąć po krem czy olej, w tym przypadku nie odczuwam takiej konieczności.

Poza tym nie zauważyłam, by mleczko zapchało moją mieszaną, problematyczną skórę. Wielokrotnie używałam go solo, bez późniejszego zmywania buzi żelem czy pianką, co ani razu nie skończyło się wysypem niespodzianek. Nie jestem specem od składów, ale wydaje mi się, że jest całkiem niezły (plus za brak parafiny, która niestety jest częstym składnikiem mleczek oczyszczających).
Jeśli chodzi zaś o demakijaż oczu to sytuacja jest zgoła inna. Po pierwsze mleczko rozmazuje kolorówkę (nawet, gdy przytrzymam wacik przez ok. minutę na oczach). Jako tako daje sobie radę z cieniami, ale tuszu czy eyelinera usunąć całkowicie nie potrafi (i mowa oczywiście o kosmetykach tradycyjnych, niewodoodpornych). Prócz efektu pandy problem stanowi mgła, jaką mleczko pozostawia na oczach. Za każdym razem, gdy go użyłam, musiałam porządnie opłukać oczy wodą, żeby pozbyć się nieprzyjemnego uczucia zaklejenia i obciążenia. 
Podsumowując: jestem na tak, ale tylko jeśli chodzi o używanie mleczka w roli kosmetyku do demakijażu twarzy. Plusem jest jego delikatność, właściwości nawilżające i brak efektu zapchania cery. Atutem jest także całkiem niezła wydajność i korzystna w stosunku do pojemności cena.
Mimo wyżej wymienionych zalet raczej nie zdecyduję się na nie kolejny raz ze względu na brak skuteczności w demakijażu powiek. Mleczko powodowało zamglenie oczu i rozmazywało kolorówkę, co nie jest pożądaną cechą kosmetyku oczyszczającego.

Dajcie znać, czy miałyście okazję poznać tę nowość marki Dax? Jesteście ciekawe mleczka micelarnego? 
Po jakie kosmetyki sięgacie najchętniej w codziennym demakijażu? :)

Nowość – serum przyspieszające wzrost rzęs Long 4 Lashes, AA

środa, Październik 30th, 2013

Z początkiem listopada na rynku kosmetycznym pojawi się nowość marki AA – serum do rzęs Long 4 Lashes na bazie Bimatoprostu – składnika, który działa zarówno w pierwszej fazie (stymuluje wzrost rzęs), jak i drugiej (przedłuża żywotność włosków). W porównaniu z kosmetykami dostępnymi obecnie na rynku, serum będzie dostępne w znacznie korzystniejszej cenie 79,99 zł (3 ml, które ma starczyć na pół roku).

Obietnice producenta, rzęsy: 
- dłuższe o 85%, 
- grubsze o 53%, 
- gęstsze o 43%. 
Wkrótce kończę przygodę z neuLash [prezentacja produktu] [efekty po 2 tygodniach] [efekty po miesiącu] i zaczynam nową z odżywką AA. Jestem ciekawa efektów (ale te pokażę zapewne dopiero w nowym roku) :)  
W sprzedaży dostępna będzie także wersja do brwi (inny aplikator).

Biopolimery. Zielone tworzywa, które długo nie zalegają na śmietniku.

wtorek, Październik 29th, 2013

Co łączy celulozę, kukurydzę, ziemniaki, białka, nić jedwabną? Wszystko to można przerobić na biopolimery, tworzywa ulegające biodegradacji. W dodatku większość biopolimerów ma lepsze właściwości od dobrze znanych nam plastików. Z biopolimerów produkowane są soczewki kontaktowe, produkty medyczne, worki na kompost, folia rolnicza, ekologiczne torby na zakupy i coraz więcej ekologicznych opakowań, m.in. dla kosmetyków naturalnych. [...]

Nowość – serum przyspieszające wzrost rzęs Long 4 Lashes, AA

wtorek, Październik 29th, 2013

Z początkiem listopada na rynku kosmetycznym pojawi się nowość marki AA – serum do rzęs Long 4 Lashes na bazie Bimatoprostu – składnika, który działa zarówno w pierwszej fazie (stymuluje wzrost rzęs), jak i drugiej (przedłuża żywotność włosków). W porównaniu z kosmetykami dostępnymi obecnie na rynku, serum będzie dostępne w znacznie korzystniejszej cenie 79,99 zł (3 ml, które ma starczyć na pół roku).

Obietnice producenta, rzęsy: 

- dłuższe o 85%,

- grubsze o 53%,

- gęstsze o 43%.

Wkrótce kończę przygodę z neuLash [prezentacja produktu] [efekty po 2 tygodniach] [efekty po miesiącu] i zaczynam nową z odżywką AA. Jestem ciekawa efektów (ale te pokażę zapewne dopiero w nowym roku) :)
W sprzedaży dostępna będzie także wersja do brwi (inny aplikator).


Tuż przed premierą – nowa paleta cieni Sleek Celestial [dużo zdjęć!]

poniedziałek, Październik 28th, 2013

Celestial to kolejna paletka cieni marki Sleek, tym razem typowo zimowa, utrzymana w chłodnej tonacji, o wykończeniu głównie połyskującym z kilkoma wyjątkami w postaci matów. Nazwa Celestial, czyli niebiańska, nieziemska dobrze oddaje jej charakter. Paletka faktycznie kojarzy mi się z niebem, trochę z kosmosem i trochę też ze świętami. Trudno przejść obojętnie obok tak wyrazistych kolorów. 
Jestem ciekawa co o niej myślicie? Czy Celestial to Wasz klimat? :)

Paletka wkrótce będzie dostępna na http://www.urodomania.com.

Wpis na bis! Tydzień 42. i 43.

niedziela, Październik 27th, 2013

43.

42.

O olejku, w którym zakochały się moje włosy | Kokosowa Vatika z henną i amlą

sobota, Październik 26th, 2013

Vatika była pierwszym olejem, o którym słyszałam w kontekście pielęgnacji włosów. Oddaliłam jednak jej zakup na rzecz równie znanej Amli [recenzja] oraz najbogatszego pod względem składu Bhringraj [recenzja]. Ten pierwszy nie sprawdził się zbyt dobrze, bo na dłuższą metę oklejał i obciążał, drugi zaś wręcz przeciwnie – jest fantastycznym olejem na wypadające i osłabione włosy. Moje dodatkowo pięknie nabłyszcza i nawilża. Vatika, podobnie jak Bhringraj, oparta jest na oleju kokosowym, który zazwyczaj sprawdza się na włosach niskoporowatych, czyli takich, jakie ja posiadam. W połączeniu z neem, amlą i henną [o ich działaniu pisałam w TYM poście] tworzy mieszankę dopasowaną do moich włosów w każdym calu. Zapraszam na pełen opis wrażeń ze stosowania Vatiki :)

Vatikę kupiłam w grudniu 2012 podczas DDD, czyli Dnia Darmowej Dostawy w jednym ze sklepów z kosmetykami indyjskimi (włosowe zakupy pokazywałam Wam TU). 300 ml butla kosztowała 30 zł.

W temperaturze pokojowej olejek ma postać stałą. Nie da się go wydobyć z opakowania bez wcześniejszego podgrzania, chociażby w dłoniach lub w gorącej wodzie (dodatkowym utrudnieniem jest twardy plastik, z którego wykonane jest opakowanie i korek z dziurką).
Po rozgrzaniu otrzymujemy pachnący tłustymi kokosankami (trochę duszący aromat) i cytryną bezbarwny, oleisty płyn. 
Vatika jest olejkiem lekkim, tzn. lżejszym niż np. oliwka Babydream.

Skład Vatiki:

Coconut oil (Cocos nucifere oil), Neem (Azadirachta indica Leaf extract), Brahmi (Centella asiatica Plant extract), Fruit extracts of Amla, Bahera and Harar (extracts of emblica Officinalis Terminalia belirica and Terminalia chebula), Kapur kachri (Hedychium spicatum rhizome extract), Henna (Lawsonia inermis leaf extrac), Milk (lac), Rosemary oil (Rosmarinus officinalis oil), Lemon oil (Citrus limonum oil), TBHQ (t-butyl hydroquinone), Fragrance.

Olejek stosowałam albo na sucho albo na mokro (na włosy nieumyte, zwilżone hydrolatem z zielonej herbaty lub mgiełką aloesową [przepis]). W obu przypadkach nawilżał, zmiękczał, nabłyszczał i wygładzał, przy czym na mokro włosy były bardziej mięsiste i dociążone. Efekt tuż po zmyciu Vatiki (włosy umyte pokrzywowym szamponem Barwy [recenzja] bez nakładania odżywki) na pierwszym zdjęciu.
*W ogóle metoda kładzenia olejków na mokro sprawdza się na moich włosach lepiej, tzn. efekty są bardziej odczuwalne i zauważalne.

Vatikę aplikowałam również na skórę głowy w celu wzmocnienia cebulek (liczyłam na działanie ziół), nie zauważyłam jednak, by wpłynęła na wypadanie. Bhringraj zadziałał w tej kwestii znacznie intensywniej.

A i jeszcze jedna ważna rzecz dotycząca oleju kokosowego, która Vatiki również dotyczy – najlepsze efekty uzyskuję, gdy stosuję go z przerwami. Zauważyłam, że stosowany przez długi czas (np. przez 3 miesiące tylko Vatika) zaczyna moje włosy spuszać (nadal są miękkie i błyszczące, ale przy tym bardzo lekkie, fruwające, niepodobne do naturalnego stanu), dlatego pielęgnację urozmaicam o leciutki olej łopianowy, bardziej odżywczy lniany i arganowy.

Podsumowując: Vatika bardzo dobrze dogaduje się z moimi włosami i skórą głowy. Nie obciąża ich, nie puszy, nie powoduje wypadania, nie podrażnia skalpu. Jest olejem tanim, wydajnym i całkiem nieźle pachnącym (porównując np. z ziołowo – mydlaną Amlą, za którą nie przepadam). Myślę, że zakup powtórzę, gdy dobiję denka.
Dziewczyny, podzielcie się opinią na temat Vatiki :) Sprawdziła się na Waszych włosach? Czy w Waszej pielęgnacji jest miejsce na olej kokosowy? 

Życzę Wam udanego weekendu! :) ))

Zmiana czasu z letniego na zimowy i zmiana cen! Minus 50%

sobota, Październik 26th, 2013

W nocy z soboty na niedzielę, 26-27 października, zmieniamy czas z letniego na zimowy! Tak, śpimy o godzinę dłużej, ale najpierw, oczywiście w sobotę, przestawiamy zegary i bierzemy rabat -50% od PAT&RUB. Zapraszamy do naszego firmowego sklepu internetowego, gdzie przygotujemy w ofercie specjalnej z rabatem minus 50% 6 popularnych kosmetyków naturalnych – coś do twarzy, [...]

  • Najnowsze wpisy

  • Najnowsze komentarze

    • Archiwa

    • Kategorie

    • Meta