Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Darmowe probki kosmetykow

» 2013 » Wrzesień Polowanie na promocje Upoluj co tylko chcesz: konkursy, darmowe próbki, testowanie produktów Konkursy Promocje

Szukaj

Archive for Wrzesień, 2013

Dałam się nabrać | Vintage District, 04 Get Arty, Essence

poniedziałek, Wrzesień 30th, 2013

W szafach Essence i Catrice trwa obecnie wielka wyprzedaż starych limitek i kosmetyków wycofywanych. Poza cieniami w kremie, które udało mi się złapać po 50 groszy (tak!), do koszyka poleciał również szarak z wielokolorowych shimmerem z LE Vintage District (04 get arty). W buteleczce prezentował się interesująco, a na paznokciach… nie ma co ukrywać – czas prysł. Zresztą same zobaczcie.

Lakier ma dobrą konsystencję – nie smuży, kryje idealnie przy dwóch warstwach. Szybko schnie i twardnieje. Poza tym ma wygodny pędzelek. 
Odcień określiłabym jako zgaszoną, wpadającą lekko w niebieskie tony szarość z teoretycznie różowo-złoto-pomarańczowym shimmerem. Iskierki są widocznie głównie w butelce, na paznokciach ciężko je dostrzec. Druga sprawa to kolor, który w opakowaniu wyglądał na sporo jaśniejszy. Szczerze mówiąc trochę się rozczarowałam (przede wszystkim bardzo słabym shimmerem na paznokciu)… To nie pierwszy raz, kiedy spotyka mnie taka niespodzianka… Będę miała nauczkę, żeby przed zakupem sprawdzić swatche w necie.
Ponadto lakier ma słaby połysk (przytłumiony, jakby satynowy).

Dla ożywienia szarości dorzuciłam dwa brokatowe topy Miss Selene. Efekty poniżej.

Co myślicie o lakierze Essence? Spotkała Was ostatnio podobna niespodzianka związana z wykończeniem lakieru na paznokciu? 

Bieganie metodą Gallowaya. Poprawia kondycję bez morderczych treningów.

poniedziałek, Wrzesień 30th, 2013

Zamiast biegać do upadłego wybierz marszobiegi. Są mniej męczące, nie obciążają tak organizmu, spada ryzyko urazów i kontuzji, a przyjemność z marszobiegu jest ogromna. Autor treningu, amerykański biegacz długodystansowy Jeff Galloway przekonuje, że marszobieg pozwala pokonać nawet dystans maratonu, a doświadczonym wytrawnym biegaczom pomaga poprawić życiowy czas. Dlaczego? Łączenie biegu z marszem umożliwia złapanie oddechu. [...]

Oczarował czy rozczarował? | Płyn micelarny Ideal Soft L’Oreal

sobota, Wrzesień 28th, 2013

Od miesiąca mam okazję używać rozsławionego w blogosferze micela L’Oreal do skóry suchej i wrażliwej. Moja cera sucha nie jest, lecz wrażliwa bywa, szczególnie okolica oczu i policzki. Kaprysi najczęściej jesienią i zimą, gdy pogoda nas nie rozpieszcza. Odpowiednia pielęgnacja twarzy musi więc rekompensować skutki nieprzyjemnego chłodu i brak promieni słonecznych. W tym okresie szczególnie zależy mi na kosmetykach łagodnych i jednocześnie skutecznych. Demakijaż w takim wydaniu, czyli łagodne oczyszczenie bez pocierania obiecuje L’Oreal. Czy moja pielęgnacja cery nabrała dzięki niemu nowego wymiaru i czy oczarował mnie na tyle, by kupić drugie opakowanie?

Zalet produktu jest znacznie więcej niż wad – to mogę zdradzić już teraz. Zacznę jednak od minusów, by skończyć pozytywnym akcentem.

To, co najbardziej irytuje mnie w Ideal Soft to jego opakowanie, a dokładnie plastikowy kapturek z dziurką, przez którą kosmetyk wypływa. Pisałam o tej kwestii przy okazji recenzowania czy to toników czy innych miceli - dziurka jest za duża! Zamiast wylewać płyn na wacik, wylewam go na wacik, na dłoń, na kafelki, na toaletkę, na podłogę (mój pies miał okazję go posmakować ;) ). Projektanci opakowań, obudźcie się. Przyłożyliście się do designu, który jest absolutnie w moim klimacie (czysto, prosto, nowocześnie, kobieco, a dzięki przezroczystościom wiem, kiedy się kończy), dlaczego więc spartoliliście robotę na poziomie dozownika? Takie opakowanie daje mi sygnał, że producent  widocznie chce, żebym szybko płyn zdenkowała i kupiła kolejny. Funkcjonalność i związana z nią wydajność oceniam bardzo nisko.
Ok, to byłoby na tyle, jeśli chodzi o żale. Dalej będzie już tylko lepiej.

Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie fakt, że micel nie pachnie, co po części pewnie sprawia, że jest niezwykle łagodny (owa łagodność spowodowała, że stosowałam go także w roli toniku rano). Ani razu nie odczułam, aby skóra była po nim ściągnięta, przesuszona, szczypała, piekła itd. Podobnie z oczami – zero podrażnienia (mam oczy i skórę wokół wrażliwe). Płyn nie pieni się na waciku (w opakowaniu owszem), skóra po jego zastosowaniu nie lepi się.
Jeśli chodzi o funkcję podstawową, czyli zmywanie makijażu to jest naprawdę dobrze. Podkłady mineralne usuwa właściwie po jednym przetarciu, z płynnymi, szczególnie tymi długotrwałymi, i z kremami BB radzi sobie przy opcji dwóch, maks trzech wacików. Produkty do makijażu oczu wymagają dłuższego potrzymania nasączonego wacika, a następnie zdjęcia rozpuszczonej powłoczki. Z większością kosmetyków dawał więc sobie radę bez zarzutu. Z czystej ciekawości poddałam testom również kosmetyki wodoodporne: linery, konturówki do ust czy tusze. Z nimi nie radził sobie dobrze (tuszu nie ruszał, za to lepiej zmywał kredki), ale nie daję za ten fakt minusa, ponieważ płyn nie jest produktem do tego przeznaczonym. Od wodoopornych mazideł mam świetną dwufazówkę Garniera [recenzja].
Poniżej test na dłoni, od lewej: pomadka Revlon Colorstay, tusz Rimmel Lash Accelerator, kredka wodoodporna Rimmel, kajal turkusowy Essence, podkład Revlon Colorstay [recenzja] (kolor zlał się ze skórą ;) ).

Dla zainteresowanych skład płynu: Aqua (Water) (woda), Hexylene Glycol (środek utrzymujący wilgoć), Poloxamer 184 (substancja usuwająca zanieczyszczenia z powierzchni skóry), Disodium Cocoamphodiacetate (substancja myjąca), Disodium EDTA (substancja konserwująca), Polyaminopropyl Biguanide (substancja konserwująca).

Płyn można kupić w drogeriach (Natura, Rossmann, Hebe), aptekach (Superharm), widziałam go także w supermarketach (Carrefour, Kaufland). Jego cena to 15 zł/ 200 ml, można polować na promocje (wówczas jest do kupienia za ok. 12 zł). Kosmetyk zrecenzowałam w ramach współpracy z marką L’Oreal.
Podsumowując wszystkie za i przeciw oceniam micela pozytywnie. Płyn faktycznie jest skuteczny i jednocześnie bardzo łagodny. Do jego zalet można zaliczyć brak zapachu, ładny design opakowania i niską cenę. Minusem jest dozownik, który skutkuje niewydajnością. 
Na fali zadowolenia z płynu przejrzałam całą gamę kosmetyków Ideal Soft. Szczególnie zainteresował mnie tonik i żel do mycia twarzy. Myślę, że w kupię go po zdenkowaniu tego, co używam obecnie.
Dziewczyny, dajcie znać czy miałyście okazję poznać ten płyn. Polubiłyście go?

Po prostu uwielbiam! | Balsam – odżywka do włosów, Mleczko waniliowe & Papaja, Natural Beauty, Garnier

środa, Wrzesień 25th, 2013

Dawno nie trafiłam na tak udaną odżywkę do włosów. Ostatnią, która w pełni mnie zachwyciła, była Himalaya ułatwiająca rozczesywanie. Pisałam o niej w styczniu [KLIK]. Później nie pojawiło się nic równie dobrego. Lipcowe zakupy na Allegro zupełnie nieoczekiwanie kryły perełkę - balsam – odżywkę z mleczkiem waniliowym i papają od Garniera.

Z tego, co zdążyłam zaobserwować w drogeriach, odżywka nie jest dostępna w Polsce. Byłam więc zmuszona zamówić ją na aukcji. Kosztowała całe 7,50 zł (pojemność 200 ml) :)

Jej konsystencja jest lekka, śliska i bardziej rzadka niż gęsta (ale nie ucieka przez palce). Nałożona tuż po umyciu powoduje, że włosy momentalnie stają się miękkie i wygładzone.

Balsam pachnie wręcz obłędnie – słodko, ciepło, waniliowo, z wyraźną nutą owocową. Kojarzy mi się z zapachem brzoskwiniowego ciasta polanego waniliowym kremem <3 Najlepsze jest to, że zapach pozostaje na moich włosach niemal cały dzień :)

Producent informuje, że kosmetyk przeznaczony jest do włosów długich i wymagających. Moje takie są, więc oczekiwania były spore. Po kilku aplikacjach wiedziałam, że odżywka nie będzie jednorazowym zakupem. Oczarowała mnie tym jak zmiękcza, wygładza i nabłyszcza moje włosy bez śladu obciążenia. Są po niej lekkie, pełne objętości, łatwo je rozczesać (przypominam – mam włosy niskoporowate, efekt po odżywce widać na pierwszym zdjęciu). I gdy jeszcze przypomnę sobie jak po niej cudownie pachną to  od razu jestem w niebie <3

*Chciałabym dodać, że bardzo popularna wersja Avokado & Masło Karite kompletnie się u mnie nie sprawdziła – obciążała i przetłuszczała moje włosy.

Skład dla zainteresowanych (bardzo podobny do wersji arganowo – żurawinowej):

Czujecie się skuszone? Dajcie znać, czy o niej słyszałyście lub ją wypróbowałyście :)

Rzęsy długie, gęste, piękne? Vol. 3 | Odżywka neuLash po miesiącu stosowania

wtorek, Wrzesień 24th, 2013

Bardzo krótki wpis o postępach w kuracji odżywką do rzęs neuLash. O tym, co zmieniło się po miesiącu od rozpoczęcia jej stosowania :)

Co zauważyłam: po pierwsze rzęsy wydają się ciemniejsze. Nawet nieumalowane są widoczne, wyglądają jakby były pohennowane. Poza tym widzę różnicę w gęstości. Wydaje się, że jest ich odrobinę więcej niż miesiąc temu. Po trzecie – włoski stały się jakby zmierzwione, powykręcane, układają się w różne strony. Nie są już tak proste, sztywne i zdyscyplinowane jak kiedyś. Na zdjęciach widać ten ‚bałagan’ i splątanie, mimo prób ich uczesania, co potęguje wrażenie, że są nawet krótsze (+ jak zauważyła w komentarzu moniak85 – kartka ułożona jest nieco płycej) ;)
Czego nie zauważyłam: przede wszystkim zmian w obrębie długości.
W opakowaniu pozostało jeszcze sporo produktu, a więc kurację kontynuuję, licząc na poprawę długości rzęs :)
Pierwszy i drugi post o odżywce neuLash.
A jakie Wy odniosłyście wrażenie po obejrzeniu zdjęć porównawczych? :)

Dieta a trądzik. 3 sposoby na mniej problemów z cerą trądzikową

poniedziałek, Wrzesień 23rd, 2013

Dieta nie wyleczy trądziku, ale może pogorszyć stan cery trądzikowej. Naukowcy mają na celowniku kilka pokarmów, które mogą mieć znaczenie w powodzeniu kuracji antytrądzikowej. Pij mleko, byle z umiarem. Cera trądzikowa może negatywnie reagować na mleko, szczególnie mleko odtłuszczone. Zdaniem naukowców z Uniwersytetu Harvard, obecne w mleku hormony, uruchamiają reakcję łańcuchową i w efekcie mogą [...]

3 sposoby na więcej problemów z cerą trądzikową

poniedziałek, Wrzesień 23rd, 2013

Dieta nie wyleczy trądziku, ale może pogorszyć stan cery trądzikowej. Naukowcy mają na celowniku kilka pokarmów, które mogą mieć znaczenie w powodzeniu kuracji antytrądzikowej. Pij mleko, byle z umiarem. Cera trądzikowa może negatywnie reagować na mleko, szczególnie mleko odtłuszczone. Zdaniem naukowców z Uniwersytetu Harvard, obecne w mleku hormony, uruchamiają reakcję łańcuchową i w efekcie mogą [...]

Czy to róż czy brzoskwinka? | Pretty in Pink, Max Factor Mini

poniedziałek, Wrzesień 23rd, 2013

Lakier o mocno mylącej nazwie Pretty in Pink od Max Factor jest ostatnim z serii brzoskwiniowej, który chciałam Wam pokazać. Uprzedzam – różowo nie jest nie tylko z nazwy ;)

Lakier pochodzi z kolekcji Mini (niedawno prezentowałam jego brata – ciemną miętę Cool Jade), a więc charakteryzuje się zarówno malutką buteleczką (5 ml), jak i mini pędzelkiem, który jest wąski i ścięty na prosto, co powoduje, że zawsze najeżdżam na skórki (szczególnie w miejscu, gdzie płytka zaokrągla się). W ruch idzie wacik nasączony zmywaczem. Inaczej się nie da.

Pretty in Pink wcale nie jest różowy. Powiedziałabym, że jest zdecydowanie brzoskwiniowy, najbardziej z  nudziakowej trójki, która pojawiła się na blogu (wcześniej pokazywałam A Crewed Interest Essie i Bell Glam Wear Nude 02). Posiada wykończenie kremowe.

Konsystencję lakieru określiłabym jako odpowiednią – nie jest ani za gęsta ani za rzadka. Miałam nadzieję, że nie będzie płatał figli podczas aplikacji. Po pierwszym malowaniu okazało się jednak, że bardzo smuży, a do pełnego krycia niezbędne są dwie grube lub trzy normalne warstwy (tyle noszę na paznokciach). Jedyny plus dla lakieru, że szybko schnie, a gdy dodatkowo przyspieszam ten proces wysuszaczem to niemal wcale nie odczuwam przykrej konieczności nakładania aż tylu warstw (niecierpliwiec jestem ;) ).

Poza nieestetycznym smużeniem i prześwitami, wadą lakieru jest jego tragiczna trwałość. Robiłam kilka podejść i za każdym razem kończyłam z odpryskami na drugi lub trzeci dzień. Wypróbowałam różne bazy i różne top coaty (Seche Vite, Good To Go Essie, OPI czy Insta-Dry Sally Hansen). Efekt był taki sam.

Uroku z pewnością nie można mu odmówić, szkoda tylko, że pozostałe cechy lakieru pozostawiają wiele do życzenia.
Napiszcie, co o nim myślicie :) Czy macie z tym konkretnym odcieniem lub z serią Mini doświadczenie? 
Balbino, dziękuję, że mogłam go wypróbować :)

Czy to róż czy brzoskwinka? | Pretty in Pink, Max Factor Mini

poniedziałek, Wrzesień 23rd, 2013

Lakier o mocno mylącej nazwie Pretty in Pink od Max Factor jest ostatnim z serii brzoskwiniowej, który chciałam Wam pokazać. Uprzedzam – różowo nie jest nie tylko z nazwy ;)

Lakier pochodzi z kolekcji Mini (niedawno prezentowałam jego brata – ciemną miętę Cool Jade), a więc charakteryzuje się zarówno malutką buteleczką (5 ml), jak i mini pędzelkiem, który jest wąski i ścięty na prosto, co powoduje, że zawsze najeżdżam na skórki (szczególnie w miejscu, gdzie płytka zaokrągla się). W ruch idzie wacik nasączony zmywaczem. Inaczej się nie da.

Pretty in Pink wcale nie jest różowy. Powiedziałabym, że jest zdecydowanie brzoskwiniowy, najbardziej z  nudziakowej trójki, która pojawiła się na blogu (wcześniej pokazywałam A Crewed Interest Essie i Bell Glam Wear Nude 02). Posiada wykończenie kremowe.

Konsystencję lakieru określiłabym jako odpowiednią – nie jest ani za gęsta ani za rzadka. Miałam nadzieję, że nie będzie płatał figli podczas aplikacji. Po pierwszym malowaniu okazało się jednak, że bardzo smuży, a do pełnego krycia niezbędne są dwie grube lub trzy normalne warstwy (tyle noszę na paznokciach). Jedyny plus dla lakieru, że szybko schnie, a gdy dodatkowo przyspieszam ten proces wysuszaczem to niemal wcale nie odczuwam przykrej konieczności nakładania aż tylu warstw (niecierpliwiec jestem ;) ).

Poza nieestetycznym smużeniem i prześwitami, wadą lakieru jest jego tragiczna trwałość. Robiłam kilka podejść i za każdym razem kończyłam z odpryskami na drugi lub trzeci dzień. Wypróbowałam różne bazy i różne top coaty (Seche Vite, Good To Go Essie, OPI czy Insta-Dry Sally Hansen). Efekt był taki sam.

Uroku z pewnością nie można mu odmówić, szkoda tylko, że pozostałe cechy lakieru pozostawiają wiele do życzenia.
Napiszcie, co o nim myślicie :) Czy macie z tym konkretnym odcieniem lub z serią Mini doświadczenie? 
Balbino, dziękuję, że mogłam go wypróbować :)

Relaksujący masaż stóp. Poznaj tajniki.

sobota, Wrzesień 21st, 2013

Jeśli chcesz uwolnić się od stresu i wyzwolić w sobie wulkan energii, wystarczy 15-20 minutowy masaż stóp! Masując zakończenia nerwowe w stopach pobudzisz przemianę materii i usuwanie toksyn z organizmu, odzyskasz równowagę i spokój, ale też pielęgnujesz skórę stóp. Zabieg można przeprowadzić samodzielnie. Zobacz, jak masować stopy. Włącz ulubioną muzykę, zapal ekoAromatyczną świecę i przygotuj [...]

  • Najnowsze wpisy

  • Najnowsze komentarze

    • Archiwa

    • Kategorie

    • Meta